sobota, 28 marca 2015

Rozdział 15

Pov Emma
-Co ty tu robisz? - spytałam zdenerwowana
-A co można robić w sklepie? - prychnoł rozbawiony. Włożyłam włosy za ucho w geście zakłopotania. Uśmiechnełam się do niego lekko. Muszę jak najszybciej stąd wyjść. Pomyślałam
-Wiesz... - zaczełam powoli układając w głowie co powiedzieć - zawsze możesz chcieć napaść na ten  cudowny sjklep - dokończyłam dumna z siebie, że głos mi zadrżał ani nie zjąknoł
-Taak... Właśnie odkryłaś mój szatański i niebiezpieczny plan - zaśmiał się - teraz będę musiał cię zabić, bo masz za dużo informacji - zaśmiałam się sztucznie i spojrzałam na wyświetlacz telefonu
-Muszę iść - poinformowałam go, udając że się spieszę - obiad sam się nie ugotuje, a chłopakom wolę tego nie zostawać bo z domu zostaną ruiny
-Już idziesz? - spytał z lekka, chyba zawiedziony
-Yhym... Niestety - albo stety - muszę się zbierać.... cześć - powoedziałam szybko i zaczełam odchodzić. Nie dałam rady zrobić chociaż trzech kroków, bo zatrzymał mnie uścisk na nadgarstku. Zdziwiona odwróciłam się do osoby która mnie zatrzymała.
Nie zdziwiłam się gdy spotkałam niebieskie oczy Nialla. Popatrzyłam wymownie na jego ręką która wciąż trzymałam moją. Pospiesznie ją puścił a na jego policzkach pojawiły się bladoróżowe plamy. Nie wierzę...
Horan się zarumienił!!
Mimowolnie zachichotałam ciągle nie mogąc uwierzyć że Niall się zarumienił. Niby najgroźniejszy członego gangu, a stoi przede mną i patrzy w buty. Przechodnie jeżeli mogę tak nazwać ludzi przechodzących obok nas, gapili się na mnie jak na idiotkę, chociaż pewnie tak wyglądałam., stojąca prawie na środku sklepu śmiejąc się głośno, a przede mną stoi zawstydzony blondyn.
Gdy już się trochę opamiętałam spojrzłam na Nialla który drapał się prawą dłonią po karku, był widocznie zakłopotany.  Odchrząknełam głośno ponaglając go
-Umm... Chciałem spytać czy mogę odprowadzić cię do domu - dokończył już ze swoim cwaniackim uśmieszkiem i niezachwianną pewnością siebie, Mój uśmiech od razu zszedł z twarzy.
-Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł
-Co? Czemu? 
-Emm... Śpieszę się
-Pomogę ci z zakumpami
-Nie trzeba dam radę
-Zamknij się w końcu, pozwól sobie pomuc - zdenerwował się , a jego oczy zaczeły robić się coraz  ciemniejsze
-Okey - mruknełam zrezygnowana, a na jego twarz wstąpił ogromy uśmiech. Niechętnie ruszyłam w stronę kasy, a za mną podązył wyszczeżony blondyn. Szybko się uwineliśmy z zakupami i po chwili szliśmy do mojego domy. Okazało się że blondyn poszedł do sklepu po piwo bo im się skończyło.
Drogę przebyliśmy w ciszy, co mi nie przeszkadzało, kilka razy Niall zaczoł jakiś temat ale gdy nie okazywałam chęci do rozmowy to się poddał. Po chwili byliśmy przed moim domem, Podziękowałam mu cicho za pomoc, nie będąc pewna czy udało by mi się wniesienie zakupów do domu bez jego pomocy, ale tego już mu nie mówiłam.
-Emma? - zaczoł niepewnie Horan... Nie pewnie? Czy tylko mnie to dziwi? 
-Hmm? 
-Bo wiesz... Użądzam dziś z cgłopakami ognisko. Może chciałabyś do nas wpaść?
To że byłam zaskoczona to mało powiedziane. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć co zrobić.
-Niestety nie mam dziś czasu? - bardziej zapytałam niż stwierdziłam
-Ohh a może póżniej? 
-No nie wiem - mruknełam nieprzekonana
-No weź, mozesz zabrać przyjaciół. Chłopaki chieliby was poznać
-Ymm... Okeey.. Pogadam z chłopakami jak się zgodzą do wpadniemy
-Super - ucieszył się
-To cześć... 
-Pa - powiedział i poszedł.
Westchnełam ciężko i weszłam do domu. Położyłam zakupy na podłodze i ściągnełam buty. 
-O której mamy tam być? - przede mną wyskoczyli chłopacy
-Co? 
-No na te ognisko... - wyszczeżył się Tyler
-Nie idziemy - odparłam nonszlancko
-Idziemy !  - odparli chórem
-Niee - jęknełam
-Tak! Przegłosowane! Masz dwie godziny na przygotowanie - powiedział Sam i poszedł chyba do garażu. 
Westchnełam ciężko i ruszyłam zrobić coś na obiad. 
***dwie godziny póżniej***
-Jesteś gotowa?!? - usłyszałam krzyki z dołu. 
-IDE!! - odkrzyknełam i poprawiłam ciuchy które przed chwilą ubrałam, to znaczy czarne rurki, tego samego koloru air maxy i czerwoną bokserke. Postanowiłam że nie będę się jakoś nadzwyczajnie ubierać. Przecież to tylko ognisko.
Zbiegłam na dół gdzie czekałam na mnie reszta. Pokazałam gestem drzwi i wszyscy wyszli. Jeszcze szybko chwyciłam czarną, skurzaną kurtę przed zamknięciem drzwi. Postanowiliśmy że wszyscy pojedziemy ścigaczami, bo auta będą jutro potrzebne chłopakom na wyścig. Ja chyba wezmę udział w wyścigu ale już na motorze. Nie dawno zaczoł się sezon więc trzeba pokazać innym kto tu żądzi. 
Po 15 minutach byliśmy przed domem chłopaków. Niechętnie zeszłam z motoru i razem z przyjaciółmi czekaliśmy jak ktoś nam otworzy.  Po chwili stanoł przed nami wysoki brunet. Uśmiechnoł się do nas lekko i otworzył szerzej drzwi. Weszłam nie pewnie za chłopakami do środka. Gdy tylko weszliśmy dalej spotkały nas krzyki i śmiechu reszty, dochodziły chyba z dworu.
Podążyliśmy za brunetem aż do ogrodu na którym było ogormne ognisko, a wokół niego biegali chłopacy. 
-Ej - krzyknoł brunet. Jak na zawołanie wszyscy staneli przed nami i przyglądali się nam z zainteresowaniem - poznajcie - zwrócił się do nas  - to jest Zayn - pokazał na ciemnego mulata z toną tatuaży - to Louis - brunet z jasnymi oczami - Harry - loczrk z którym się kłóciłam w klubie - Niall, ale go znacie, a ja to Liam - dokończył i uśmiechnoł się do nas. Tamci jak jeden chór powiedzieli "cześć" 
-Okey - zaczoł Sam i zaczoł nas sobie przedstawać - to Tyler lepiej go nie wkurzać, to Ashton raczej spokojny, Calum nasz śmieszek, Michael co chwilę zmienia kolor włosów, Luke też taki spokojny - mówił pokazując na każdego z nas po kolei - to jest Emma ale ją pewnie znacie z różnych sytuacji a ja to Sam - zakończył
-A ja?! - krzyknoł oburzony David tym że Williams go pominoł. Chłopcy zachichotali a ja znimi. 
-Tym tu się nie przejmujcie, nie groźny dla otoczenia ale nie zapewniamy że nie ma wścieklizny - powiedział ze śmiechem Calum, na co wszyscy wybuchi śmiechem oprócz głównego zainteresowanego. 
-Jestem David - zaczoł obrażony - najzajebistrzy członek tej paczki - skończył wypinając dumnie pierś, co skończyło się następną salwą śmiechu. Gdy się uspokoiliśmy podeszliśmy do ogniska wspólnie rozmawiając, Na początku było trochę niezręcznie, ale po piwie lub dwóch gadaliśmy jak starzy znajomi. Po jakimś czasie podszedł do mnie Niall i zagadał
-Jednak przyszłaś co? 
-Chłopacy mnie namówili
-Wmawiaj sobie, wmawiaj... Wszyscy dobrze wiemy że zadziałał na ciebie mój urok osobisty - gdy to powiedział zaczełam się śmiać, a blondyn dołączył do mnie.
Gadaliśmy tak z trzy, cztery godziny, nie jestem pewna. Moją i Horana rozmowę przerwał telefon, co skończyło wszystkie dyskusję i jedenaście par oczu wylądowało na mnie.
-Kto dzwoni? - spytał Ash. Spojrzałam na wyświetlacz
-Alan... Muszę odebrać - powiedziałam i wstałam, lecz nie na długo bo powstrzymał mnie Sam który kazał mi tu odebrać. Westchnełam i wcisnełam zieloną słuchwkę
*Rozmowa*
-Emma? 
-Alan? Co jest? 
-Musicie tu przyjechać - powiedział chyba przerażony
-Co się stało? - zdenerwowałam się 
-Oni... - zaczoł szeptać gorączkowo - znaleźli mnie 
-Kto?!? Kto cię znalazł? - krzyknełam wkurzona wstając z miejsca
-Ci ktorzy zabili mój gang- przełknoł głośno ślinę - wparowali na nasz magazyn... Nie wiem może mnie namierzyli .... Nie mam pojęcia!! Ale stoją tu od 10 minut i próbują się tu dostać, a ja jestem sam - mówił szybko i nieskładnie
-Ilu ich jest? 
-Ymm jest około dzięsięcu samochodów - zacioł się - i motorów
- Kurwa...  - westchnełam - Czekaj na nas zaraz będziemy - powiedziałam, I zanim się rozłączyłam usłyszałam strzały
-Chłopaki zbieramy się - powiedziałam stanowczo i ruszyłam w stronę domu
-Co się stało ? - spytał zdezoriętowany Sam
-Alan ma kłopoty - powiedziałam prosto z mostu, na co wszyscy stanęli i ruszyli w stronę wyjścia
-Gdzie? - spytał Calum
-Magazyny
-Ilu? 
-Około 20... Może więcej może mniej nie wiem - powiedziałam szeptem do Sama który mnie zatrzymał na boku.
-Nie damy rady im!  - krzyknoł wkurzony
-W takim razie co proponujesz? - zapytałam z kpiną - nie zostawimy go 
-Jasne że go nie zostawimy... To nasz człowiek
-Więc? 
-Przepraszam że się wtrącam ale my możemy wam pomóc - przerwał nasza wymianę zdań Liam
-Nie potrzenujemy pomocy - warknęłam do niego
-Nie... To właśnie dobry pomysł - powiedział Sam
-Że co kurwa?!? - ryknełam na co inny się wzdrygnęli - Czy ty się wogle słyszysz?!?
-Potrzebujemy pomocy czy tego chcesz czy nie
-Nie zgadzam się - warknęłam do niego
-Sorry Em ale Sam ma racje... Oni mogą nam pomóc - powiedział Tyler gdy wszyscy stali obok nas
-Pieprzyć was! - machnełam na nich ręką i  przedostałam się na zewnątrz do swojego ścigacza. Szybko go dosiadłam i jechałam 300 na godzinę autostradą 
Alan ma kłopoty, trzeba mu pomóc nie ważne od konsekwencji...

Dziś trochę długo mi wyszedł, i chyba taki zły nie jest.... No może trochę nudny ale w następnym będzie lepiej... chyba :)
Do następnego xx 

sobota, 21 marca 2015

Rozdział 14

Pov Emma
Policzyłam do 10 i weszłam do pomieszczenia...


Gdy ukazałam się w kuchni to wszystkie rozmowy i śmiechy ucichły. Stanełam i spojrzałam na chłopaków. Ich miny nie wyrażały gniewu, a rozczarowanie... Rozczarowanie, którego tak bardzo próbuję uniknąć. Już wolę żeby byli wścieki, albo rzucili się na mnie ale nie chcę widzieć że ich rozczarowałam, zawiodłam...
Gdy już nie mogłam wytrzymać ich spojrzenia i wyrazu twarzy powolnym krokiem podeszłam do wysepki na której stał sok, wziełam kilka dużych łyków. Po tym śnie miałam w gardle pustynie. Oparłam się o blat i przymknełam oczy. W pomieszczeniu można było słychać równomierne oddechy chłopaków i dźwięk tupania nogą, któy oczywiście wydawałam ja. Westchnełam ciężko i zaczełam przygotowywać śniadanie dla siebie. Postanowiłam iść na prościznę  wyjełam miskę do której wsypałam płątki i zalałam mlekiem. Usiadłam na blacie i zaczełam jeść przygotowane przeze mnie śniadanie. Przez cały ten czas czuła na sobie palące spojrzenia swoich towarzyszy. Zignorowałam poczucie winy i głos sumienie. Przecież to nie moja wina że byłam u Nialla, i że chceli mnie zgwałcić... Coraz bardziej zdenerwowana i zirytowana ciszą i atmosferą panującą między nami, szybko dokończyła swój prosty jednakże pożywny posiłek.
Zirytowana już do końca granic oparłam się rękoma o wysepkę i spojrzałam na chłopaków. Ich mini nie wiele się zmieniły od czasu gdy tu weszłam. Przerwałam ciszę panującą między nami.
-Na co się gapicie? Pierwszy raz mnie widzicie? 
-Czekamy na wyjaśnienia - odprał spokojnie Sam. Co jeszcze bardziej mnie wkurwiło.
-Nie mam pojęcia o co wam chodzi - odpowiedziałam nonszlancko co ich chyba wkurzyło bo pociemniały im oczy, przynajmniej większości. Uśmiechnełam się z satysfakcją widząc jak robią się cali czerwoni.
-Nie udawaj głupiej - warknął na mnie Tyler
-Złość piękności szkodzi - odparowałam.
-DOŚĆ! - ryknoł Ashton - uspokuj się - powiedział do Tylera  - a ty mów gdzie byłaś - tym razem zwrócił się do mnie
-Byłam bezpieczna
-Pytałem gdzie byłaś !!
-U Nialla!! - krzyknełam tym samym tonem co ciemny blondyn
-CO?!? - krzykneli wszyscy razem
-Jąkam się czy co?  A może macie coś z uszami - powiedziała zirytowana ich zachowaniem
-Ale że u Horana? - spytał Sam ciągle będąc w szoku
-Tak, a znasz innego? 
-Ktoś się znajdzie... Ale czemu? 
-Ehhh no dobra... - mruknełam i usiadłam przy stole.
-On mnie znalazł......
*** 30 minut później***
-Wow - powiedzieli równocześnie będąc w szoku. No prawda, nie słyszy się czegoś takiego na codzień ale ludzie! Może trochę profesjonalizmu
-No więc teraz wiecie... 
-Yhym, dobra może z tego całego Horana nie jest taki zły gość 
-No może...
-Okey... Koniec tego dobrego, idziemy do warszatu - wszyscy wyszli z kuchni oprócz Asha. 
Popatrzyłam na niego niezrozumiałym wzrokiem, on natomiast usiadł naprzeciw mnie i odpowiedział na nieme pytanie
-Chcę pogadać
-Okeeey... O czym? 
-Czegoś nam nie mówisz - walnął prosto z mostu. Pokręciłam się nerwowo na krześle. 
-Jak to? Mówie wam o wszytkim... - zaczęłam udawać głupią
-Em, może oni nie zauważyli, ale ja cię znam. Wiem że coś pominełaś - powiedział powoli jak do dziecka
-Nie mam pojęcia o czym mówisz
-Błagam Em, nie wkurwiaj mnie, nie teraz poprostu powiedz o co chodzi
-Ehhh no bo miałam taki dziwny sen - powiedziałam nie pewna czy chcę to mówić, ale przecież to mój kumpel, nie zdradzi mnie. 
-Zaineresowałaś mnie... Mów dalej 
-No bo... miałam dziwny sen... był w nim... -zaciałam się
-Kto? 
-Niall
-Niall? 
-Niall
-Okey? I co było dalej
-Znaczy... w jednym śnie uciekałam przed kimś nie mam pojęcia przed kim, ale chciał mnie zabić, gdy wyjmował nóż scena się zmieniła - zatrzymałam się na chwilę. 
-Mam rozumieć że Niall jest w następnej scenie? - spytał niepewnie ale ciekawie Ash
-Yhym... W tej drugiej scenie, byłam w jakimś pomieszczeniu nie mam pojęcia co to było, może hala a może magazyn, jestem zielona na temat tego pomieszczenia ale mniejsza o to... nie byłam tam sama, był tam też Niall, był nie przytomny do sali weszło dwóch mężczyz. Horan się obudził i spytałam się go co tu robi, odpowiedział że płaci za błędy... Nie zrozumiałam go więc wytłumaczył mi że zakochał się we mnie - skończyłam opowiadać z cichym westchnieniem
-Wow, porąbany sen
-Prawda? Myślisz że to możliwe? 
-Że może się w tobie zakochać? 
-Tak - kiwnełam głową
-Myśle że jest to możliwe... Wiesz on też ma serce pokazał je gdy się tobą zaopiekował  - powiedział w końcu
-To co ja mam robić? - spytałam przyjaciela łamliwym tonem
-Oj mała - przytulił mnie - musisz poczekać nie wiesz co będzie, ale wszytko jest możliwe
-Boję się - szepnełam 
-Wiem, ale pożyjemy zobaczymy... A teraz wstawaj i zapieprzaj do sklepu - dodał uśmiechnięty, co od razu odwzajemniłam i zrobiłam oburzoną minę
-Dlaczego ja? 
-A dlaczego nie? 
-Dobra dobra... Co mam kupić? 
-Coś na obiad i jakieś przekąski.... Robimy dziś noc filmową 
-A szkoła? 
-Jebać szkołe 
-Haha idę się przebrać - wstałam i ruszyłam w stronę drzwi. Po czułam klepnięcie w tyłek od razu sie odwróciłami zobaczyła wyszczeżoną twarz przyjaciele
-To na szczęscie - powiedział widząc moją minę. Pokręciłam głową w wyrazie aprobaty i poszłam do pokoju. Zrobiłam szybki makijaż i spojrzałam w lustro. Nie jest tak źle. 
Nie mogę dopuścić żeby Niall się we mnie zakochał... To będzie się za nim ciągło a tego nie chcę. Najlepszym sposobem jest unikanie blondyna. Od dziś wcielę ten plan w życie 
Pomyślałam i wyszłam z domu. Postanowiłam że przejdę się spacerkiem bo i tak nie mam daleko a spacer w samotności mi się przyda. Swoim tempem ruszyłam chodnikiem do sklepu. Po 10 minutach stałam przed moim celem. Wziełam wózek i zaczełam wkładać do niego wszystkie potrzebne produkty. Następną rzeczą którą musiałam kupić był makaron. Niestety znajdował się na najwyższej półce. Może i mam te swoje 1,75 ale przy dwóch metrach których mierzy półka jestem niziutka. Próbowałam dosięgnąć makaron ale niestety z niepowodzeniem. 
Gdy kolejny raz przymieżałam się do zabrania produktu na obiad poczuła czyjąś obecność za mną. Zignorowałam to i stanełam na palcach. Gdy już miałam się poddać to poczułam na swojej dłoni, inną o wiele cieplejszą dłoń i miętowy oddech na karku. 
-Nie ma za co krasnoludku - szepnoł mi zachrypniętny głos do ucha gdy włożyłam makaron do wózka. Momentalnie się spiełam bo wiedziałam do kogo należy ten głos. Przełknełam głośno ślinę i powoli się odwróciłam się do osoby która mi pomogła
-Co tu robisz?

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 13

Pov Emma
Powolnym krokiem ruszyłam do ciemnych drzwi prowadzących do łazienki. Wyjełam z szafki świerzy ręcznik i wskoczyłam do kabiny. Po chwili rozluźniłam swoje napięte mieśnie. Stałam tak przynajmniej z 10 minut. Otworzyłam jeden z żeli Nialla i wtarłam w ciało. Wciągnłam zapach który rozchodził się po całym pomiestrzeniu, albo w kabinie nie jestem pewna. Ale wiem że uwielbiam tę woń. Jest taka.... tak męska? Nie mam pojęcia jak to ująć, ale lubię ten zapach.
Spłukałam pianę i wyszłam z pod prysznica i wytarłam się puchatym ręcznikiem. Już chciałam się ubierać ale zauważyłam że nie mam nic do ubrania. Otworzyłam powoli drzwi i rozejrzałam się czy nie ma w pobliżu Nialla. Gdy nic niepokojącego nie zauważyłam szybko pobiegłam do jego pokoju, co było dość trudne bo byłam owinięta ręcznikiem. Podeszłam do komody i wyjełam czarne bokserki, chwyciłam ręką drugą szufladę ale poczułam za sobą czyjąś obecność.
-Wiesz że mogłabyś zostać w tym czym teraz jesteś? - powiedział blondyn i jednym ruchem odwrócił mnie w swoją stronę. Gdy stałam z nim twarzą w twarz zobaczyłam jak blisko siebie stoimy. Cofnełam się w tył, na co on parsknoł śmiechem i przysunoł się bliżej mnie.
-Jestem w ręczniku debilu... - prychnełam i wywróciłam oczami
-Widzę - powiedział z dziwnym uśmiechem, wyglądał teraz jak typowy pedofil - wyglądasz strasznie sexownie - dodał i oblizał swoją wargę. Mój wzrok mimowolnie padł na jego usta. Od razu się opamiętałam i spojrzałam w błękitne oczy.
-Ja we wszystkim wyglądam sexownie
-Zauważyłem - powiedział. Jego ręka powędrowała za mnie. Wzdrygnełam się gdyż pomyślałam że chce coś mi zorobić ale od razu odpędziłam tą myśl. On zaś wyciągnoł ciemną koszulkę i jakieś spodnie. Podał mi je i zrobił miejsce żebym mogła przejść.
Szybkim krokiem wróciłam do łazienki, czując na sobie jego palący wzrok.
-Gapisz się na mój tyłek! - krzyknełam gdy zamykałam drzwi. Usłyszałam za nimi jego śmiech. W ekspresowym czasie przebrałam się i zeszłam do kuchni w której Horan robił śniadanie, najprawdopodobniej tosty. Usiadłam na wysepce i przyglądałam mu się.
Po 10 minutach zajadaliśmy się jedzeniem. Pomogłam mu posprzątać i zaczełam się zbierać.
-Ja chyba będę już spadać - poinformowałam go
-Już? - spytał, wydawało mi się że przez jego twarz przeleciało rozczarowanie i smutek ale prawie od razu znikneło i na nowy stał się obojętny. Wztrząnełam głową będąc pewna że mi się przewidziało.
Ruszyłam do drzwi a on za mną.
-Było... miło - powiedziałam niepewnie.
-Tak.. miło - uśmiechnoł się sarkastycznie. Otworzyłam drzwi i wyszłam przed dom chciałam iść dalej ale zostałam złapana za nadgarstek i przyciągnięta do kalatki chłopaka. Spojrzałam zdezoriętowana na blondyna. Otworzyłam usta żeby coś powiedziać ale nie zdążyłam bo poczułam jak chłopak mnie całuje. Było to tak nagle i nagle przestał. Gdy się opamiętałam zdązyłam zobaczyć sylwetkę Nialla zamykającego drzwi. Posłał mi uśmiech ale nie ten kpiący czy wywyższający się tylko taki szczery. Zdziwniona i zdenerwowana ruszyłam w stronę swojego domu. Potrzebowałam pojeździć swoim ścigaczem, musiałam poczuć tą adrenalinę i zapomnieć.
*Po 20 minutach*
Włożyłam klucz do drzwi i je cicho uchyliłam. Niepewnie weszłam do środka nie wiedząc co mnie tam spotka. Odetchnełam uspokojona jak zobaczyłam że salon jest pusty. Już pewniejszym krokiem ruszyłam w stronę schodów. Uśmiech błąkający się na moich ustach zniknoł jak i się pojawił. Stał tam Ashton... Wściekły Ashton. To nie skończy się dobrze.
-Cześć- powiedziałam zachowując resztki kultury osobistej, on natomiast zignorował moje powitanie i przeszedł do sedna
-Powiesz mi gdzieś ty była? - zaczoł spokojnie, ale widziałam jak jego oczy ciskały pioruny.
-Możemy pogadać później?- spytałam błagalnie
-Nie - warknoł rozmawiamy TERAZ - podkreślił
-Chłopacy teraz śpią, jak się obudzą to wam wytłumaczę okey?
-Dobrze - westchnął pokonany. Uśmiechnęłam się lekko do niego, a on to odwzajemnił. Poszedł w stronę kuchni a ja do swojego pokoju. Nie sądziłam że tak szybko odpuści. Był tak wkurzony że nawet nie zauważył że na sobie mam nie swoje ciuchy. Od razu po wejściu na górę do swojego pokoju rzuciłam się na łóżko. Już prawie po zamknięciu powiek smacznie spałam.
***
Biegłam przez ciemny las. Nie wiedziałam gdzie jestem i czemu uciekam,ale pierwszy raz od dawna czułam strach. Biegłam jak najszybciej mogłam. Po pewnym czasie w ciągłym biegu potknęłam się o korzenie drzew. Chciałam szybko się podnieść i uciekać dalej ale nie mogłam się ruszyć.
Spanikowana rozejrzałam się dokoła. Przede mną stała ciemna postać. Nie mogłam rozpoznać kto to taki. Najbardziej wyraźne były niebieskie jak niebo oczy. Drżałam przerażona widząc jak się do mnie zbliża
-To koniec... Miałaś ze mną zostać, a odeszłaś teraz tego pożałujesz... - przemówiła zimnym jak lód głosem. Następne widziałam jak podnosi nóż i staje przede mną...
*Zmiana sceny*
Obudziłam się obolała w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Nic nie było widać. Jedyne co czułam to paraliżujący ból w całym ciele. Chwiejnie zaczęłam wstawać ale prawie od razy osunęłam się na ziemię. Gdy chciałam ponowić próbę wstania to całe pomieszczenie zostało oświetlone jasnym światłem. Obok mnie leżał jakiś chłopak. Całkowicie zmasakrowany ale jeszcze żył bo jego klatka piersiowa lekko się unosiła.
Przed nami stały dwie postacie. Najprawdopodobniej mężczyźni, ubrani w czarne szaty. Wyglądające trochę na togę lub habit. Pierwszą myślą jaką przyszła mi do głowy to że to są dementorzy jak z Harrego Pottera. Tak zdecydowanie za dużo filmów. Wracając, ci mężczyźni byli bez twarzy. Wyglądało to strasznie. Przyglądałam im się z zainteresowaniem co było dość niepokojące bo za chwilę mogę umrzeć.
Obok siebie poczułam ruch i od razu spojrzałam na osobę która go spowodowała. Szok który przeżyłam widząc kto jest tą osobą która została tak brutalnie zmasakrowana był nie do opisania. Obok mnie ledwo siedział...Niall. Patrzył na mnie nieprzytomnym wzrokiem który powoli zaczął się wyostrzać. Potrząsnęłam głową i zadałam najhardziej nurtujące mnie pytanie.
-Niall... Co ty tutaj robisz?
-Płacę - odparł cicho, zachrypniętym głosem. Spojrzałam na niego nie rozumiejąc o czym on mówi.
-Za co?
-Za swoje błędy.
-Błędy? .. Jakie błędy? - byłam coraz bardziej zirytowana jego wymijającymi odpowiedziami
-Popełniłem dużo błędów, a jeden jest najgorszy z nich wszystkich
-Jaki? - spytałam nie pewna. Bałam się usłyszeć odpowiedzi
-Zakochanie się w tobie...
Obudziłam się zalana zimnym potem. Te sny były straszne. Na całym ciele miałam drgawki. Byłam, jestem naprawdę przerażona. Co Niall robił w moim śnie? A właściwie czemu powiedział że mnie kocha. Znaczy że się zakochał ale to praktycznie to samo nie? To nie możliwe żeby się we mnie zakochał. Mnie nie można kochać. Prędzej czy później i tak go skrzywdzę. Będzie cierpiał z mojego powodu. Zresztą on nie potrafi kochać, przecież zabija, jest w gangu. I to jeszcze jakim?!? Najbardziej znanym w mieście a nawet dalej! On na pewno mnie nie kocha. To absurd.
Westchnęłam ciężko lekko uspokojona. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka. Sprawdziłam na telefonie która godzina. Była za piętnaście trzynasta. Nie spałam długo, przynajmniej jak na mnie. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w swoje ciuchy. Ubrałam się na czarno, zdecydowanie oddaje mój dzisiejszy humor. Obcisłe rurki, przylegająca do ciała bokserka i ciemne Supry idealnie na mnie leżały. Wzięłam do ręki telefon i zeszłam na dół. Z kuchni dało się słyszeć rozmowy moich przyjaciół. Policzyłam do 10 i weszłam do pomieszczenia.
*******
Zjebałam rozdział... Bardzo przepraszam. Pisałam na telefonie i wgl . Mam nadzieję że następne rozdziały będą lepsze. Pożyjemy zobaczymy. Xx

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 12

Spuściłam głowę i niepewnie weszłam do pomieszczenia. Przystanełam przy kanapie nie wiedząc co zrobić. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Przecież poznałam ich zaledwie godzinę temu.
-No choć usiąść, nie gryziemy- powiedział chyba Calum.
-Chyba że chcesz - dopowiedział Michael. Chłopcy parskneli na jego komentarz. Wolno stawiając kroki podeszłam do mebla i usiadłam jak najdalej od chłopaków.
-No choć bliżej- zachęcał Calum. Pokręciłam głową na co on ciężko westchnoł i przysunoł się do mnie. Spiełam mięścnie odczuwając jego bliskość. To krępujące. Objoł mnie ramieniem i podał cherbatę. Niepewnie chwyciłam kubek i przyłożyłam do ust. Upiłam trochę ale od razu syknełam, strasznie gorące. Podmuchałam i znów wziełam łyka. Popatrzyłam na chłopaków którzy przyglądają mi się z wyczekiwaniem. Trzymając w dłoni kubek westchnełam cicho i rozejrzałam się jeszcze raz po salonie.
-Więc... Co chcecie wiedzieć? - spytałam niechętnie
-Wszysto- odprał prawie natychmiast Ashton
-Emm nie wiem od czego zacząć
-Od początku
-A może wy będziecie pytać, a ja odpowiem okey? - spytałam z nadzieją
-Może być- powiedział Sam
-Więc... Może zacznijmy od ... Kto ci to zrobił? - spytał Luke i wskazał na moją twarz, nogi, ręce ogólnie na moje ciało całe w siniakach.
-Ja....
-Tylko nie mów że się wywaliłas- przerwał mi Ash
-Nie chciałam tego powiedzieć - oburzyłam się, chociaż to było kłamstwo
-Dobra nie przerywaj jej
-Pokłociłam się z ojczymem - powiedziałam cicho
-To on ci to zrobił?
-Tak - szepnełam przymykając oczy czyjąc nieznośne pieczenie pod powiekami
-Co za skurwiel - wkurzył się Luke
-Może zacznij od początku, bo to na pewno nie było pierwszy raz prawda? - spytał Sam
-No nie - mruknełam
-Więc opowiedz od samego początku
-Okey - westchenłam i zaczełam - ymm No więc jestem Emma Adams, mam 15 lat
-Tylko?! - zpytał zszokowany Calum
-Nie przerywaj jej - skarcił go Mikey - Mów - zwrócił się do mnie i lekko się uśmiechnoł
-Mój tata zginoł w wypadku dwa lata temu. Można powiedzieć że się załamałam od zawsze miałam z nim wspaniały kontakt, nie to co z mamą, nienawidziała mnie przynajmniej ja to tak odbierałam, gdy tata zginoł nie mogłam sobie poradzić z pomocą przybył mój brat Jeremi, pomagał mi pozbierać się po tym wypadku, który był z mojej winy - głos mi się załamał - to przez mnie mój tato nie żyje
-To nie twoja wina - powiedział Calum i mnie przytulił
-Moja... Jako dziecko byłam nieznośna ale i tak tata mnie kochał, 18 marca był koncert jakiegoś zespołu nie pamiętam jakiego, tata był chory ale i tak uparł się żeby mnie zawieść, gdy dotarliśmy pożegnał się ze mną i pojechał do domu. Jak ja się bawiłam na koncercie on wpadł w poślizg i zmarł na miejscu. Ja się bawiłam a on umierał - rozpłakałam się - To wszysrko moja wina...
-Ciiii - mocniej przytulił mnie Cal i kołysał uspokajająco. Gdy było trochę lepiej zaczełam mówić
-Załamałam się po tym, on był jedyną osobą z którą się dogadywałam oprócz mojego brata. Po jego śmierci nie chciało mi się żyć ale dałam radę z pomocą Jeremiego. Mama po miesiącu albo dwóch nie jestem pewna przyprowadziła do domu nowego faceta. Nie dość że od pogrzebu mineło mało czasu to ten facet nie był dla niej odpowiedni. Mówiłam jej to, przekonywałam ale ona mnie ignorowała, jakbym nie istniała. Zaczeła pracować całymi dniami, wpadła w wir pracy, do naszego domu wprowadził się Tom, chłopak mamy. Ja i Jeremi byliśmy temu przeciwni ale nie mieliśmy nic do gadania. Tom zaczoł pić, a że był dość dziany pracą się nie musiał martwić. Z dnia na dzień pił coraz więcej a mamie to nie przeszkadzało chciała żeby tylko z nią był. On zaczoł mnie bić, nie mówiłam o tym nikomu. Gdy mój brat się o tym dowiedział to bronił mnie jak tylko mógł, ale po roku chyba nie wytrzymał i uciekł z domu, bez słowa wyjaśnienie, bez pożegnania, bez niczego - łzy znowy popłyneły mi po twarzy. - zawsze myślałam że mogę mu ufać, że zawsze będzie obok, a on tak postąpił opuścił mnie - rozryczałam się pożądnie
-Może zrobimy przerwę? -spytał niepewnie Ashton. Pokręciłam głową i wróciłam do opowiadanie.
-Gdy Jeremi zniknoł nikt już mnie nie bronił, więc Tom miał pole do popisu. Po pewnym czasie bicie mnie już mu nie wystarczało, nie dawało mu tej satysfakcji zaczoł się do mnie dobierać, na początku tylko dotykał ale...ale potem zaczoł..mnie...gw..ał.cić... - chłopcy zachłyzneli się powietrzem i patrzyli na mnie z bólem wypisanym na twarzy. Jak jeden mąż podeszli do mnie i przytulili. Wtuliłam się w nich czując się od długiego czasu bezpiecznie.
-Zabije skurwiela- szepnoł mi do ucha Luke
-Nie... Nie możesz tego robić - zaprzeczyłam mu stanowczo
-A co twoja matka na to co on ci robił ? -spytał delikatnie Sam
-Pozwalała mu... Nie obchodzę jej, czasami jej samiej zdarza się mnie uderzyć, ale to nie boli to tak bardzo jak uczucie że mnie nienawidzi
-Ona nie zasługuje na taką córkę jak ty
-Jasne że nie... Ona powinna mieć lepszą córkę a nie mnie ja jestem tylko pomyłką
-Nie prawda... Nawet tak nie myśl
-Ale ja mam racje... bo..
-Skończ - przerwał mi Sam - pomożemy ci
-Nie potrzebuje pomocy. Dam radę - zaprzeczyłam mu mając nadzieję że odpuści
-W to nie wątpi ale nie będziesz więcej przebywać w tamtym domu - powiedział powżnie
-Nie masz prawda decydować o mnie- obużyłam się - zaraz mnie tu nie będzie, więc dajcie sobie spokój- powiedziałam i zaczełam wstawać - dziękuję za pomoc i że mnie wysłuchaliście- uśmiechnełam się lekko do nich i pokierowałam się do wyjścia
-Chyba śnisz że stąd wyjdziesz - prychnoł Luke i chwycił mnie za nadgarstek
-Gdzie ty mnie ciągniesz?
-Zostaniesz z nami - oznajmił mi wesoło Mikey
-Że co?
-No tak, pójdziemy po twoje rzeczy i zamieszkasz z nami
-Napewno? - spytałam pełna wątpliwośi
-Jasne że tak- krzyknął Calum i mnie przytulił
-Grupowy misiaczek - powiedział Michael i wszyscy do nas dołączyli
Uśmiechnęłam się na to wspomnienie. Gdyby nie oni to nie poznałabym połowy ludzi których znam teraz. Są dla mnie jak bracia. Moje przemyślenia przerwał blondyn który chyba zaczoł się budzić. Odetchnęłam z ulgą, że wreszcie będę mogła wstać z tego łóżka.
-Niall... Śpisz? - potrząsnęłam chłopakiem
-Mhmm
-Wstawaj
-Czemu przestałaś - pytał zaspanym głosem nie otwierając oczu
-Co przestałam - spytałam zdziwiona
-To - mruknął i odszukał mojej dłoni. Gdy ją znalazł włożył sobie w włosy. Nie rozumiałam o co mu chodzi ale zaczęłam przeczesywać jego blond włosy. Mruknoł coś pod nosem i wtulił się w mój brzuch.
-Wstawaj Horan - zaczęłam nim potrząsać bo znów zapadał w sen
-Czemu?
-Przygniatasz mnie
-Mi tak wygodnie - odpowiedział i uśmiechnął się leniwie
-A mi nie... Muszę do łazienki
-Teraz?
-Tak teraz
-Która godzina?
-Za chwilę jedenasta - powiedziałam spoglądając na zegarek w telefonie
-To możemy jeszcze spać - mruknął i przymknął oczy
-Nie... Wstajemy- oznajmiłam i udało mi się go ze mnie zepchnąć
-Ejj!!...
-Złaź z tego łóżka
-Jaka stanowcza - zachichotał i spojrzał na mnie tymi niebieskimi paczadłami. Uśmiechnęłam się lekko i zepchnęłam go z łóżka. Z hukiem wylądował na ziemi. Próbowałam nie śmiać się ale nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
Niall prychnął i wstał z ziemi. Ruszył w stronę drzwi kręcąc tyłkiem. Przy drzwiach posłał mi buziaka i poszedł prawdopodobnie do kuchni. Głośno westchnęłam i przymknęłam oczy. Z dołu było słychać śpiew blondyna. Z ciężkim sercem opuściłam to wygodne łóżko , podążając do łazienki. Czuję że to będzie długi dzień...
******
Rozdział nie sprawdzony ale mam nadzieję że dużo błędów nie zrobiłam... znów szkoła dlatego może być problem z rozdziałami ale postaram się je pisać... ten rozdział również mi nie wyszedł i ja to wiem, może nastepny będzie lepszy nwm, xx