sobota, 28 marca 2015

Rozdział 15

Pov Emma
-Co ty tu robisz? - spytałam zdenerwowana
-A co można robić w sklepie? - prychnoł rozbawiony. Włożyłam włosy za ucho w geście zakłopotania. Uśmiechnełam się do niego lekko. Muszę jak najszybciej stąd wyjść. Pomyślałam
-Wiesz... - zaczełam powoli układając w głowie co powiedzieć - zawsze możesz chcieć napaść na ten  cudowny sjklep - dokończyłam dumna z siebie, że głos mi zadrżał ani nie zjąknoł
-Taak... Właśnie odkryłaś mój szatański i niebiezpieczny plan - zaśmiał się - teraz będę musiał cię zabić, bo masz za dużo informacji - zaśmiałam się sztucznie i spojrzałam na wyświetlacz telefonu
-Muszę iść - poinformowałam go, udając że się spieszę - obiad sam się nie ugotuje, a chłopakom wolę tego nie zostawać bo z domu zostaną ruiny
-Już idziesz? - spytał z lekka, chyba zawiedziony
-Yhym... Niestety - albo stety - muszę się zbierać.... cześć - powoedziałam szybko i zaczełam odchodzić. Nie dałam rady zrobić chociaż trzech kroków, bo zatrzymał mnie uścisk na nadgarstku. Zdziwiona odwróciłam się do osoby która mnie zatrzymała.
Nie zdziwiłam się gdy spotkałam niebieskie oczy Nialla. Popatrzyłam wymownie na jego ręką która wciąż trzymałam moją. Pospiesznie ją puścił a na jego policzkach pojawiły się bladoróżowe plamy. Nie wierzę...
Horan się zarumienił!!
Mimowolnie zachichotałam ciągle nie mogąc uwierzyć że Niall się zarumienił. Niby najgroźniejszy członego gangu, a stoi przede mną i patrzy w buty. Przechodnie jeżeli mogę tak nazwać ludzi przechodzących obok nas, gapili się na mnie jak na idiotkę, chociaż pewnie tak wyglądałam., stojąca prawie na środku sklepu śmiejąc się głośno, a przede mną stoi zawstydzony blondyn.
Gdy już się trochę opamiętałam spojrzłam na Nialla który drapał się prawą dłonią po karku, był widocznie zakłopotany.  Odchrząknełam głośno ponaglając go
-Umm... Chciałem spytać czy mogę odprowadzić cię do domu - dokończył już ze swoim cwaniackim uśmieszkiem i niezachwianną pewnością siebie, Mój uśmiech od razu zszedł z twarzy.
-Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł
-Co? Czemu? 
-Emm... Śpieszę się
-Pomogę ci z zakumpami
-Nie trzeba dam radę
-Zamknij się w końcu, pozwól sobie pomuc - zdenerwował się , a jego oczy zaczeły robić się coraz  ciemniejsze
-Okey - mruknełam zrezygnowana, a na jego twarz wstąpił ogromy uśmiech. Niechętnie ruszyłam w stronę kasy, a za mną podązył wyszczeżony blondyn. Szybko się uwineliśmy z zakupami i po chwili szliśmy do mojego domy. Okazało się że blondyn poszedł do sklepu po piwo bo im się skończyło.
Drogę przebyliśmy w ciszy, co mi nie przeszkadzało, kilka razy Niall zaczoł jakiś temat ale gdy nie okazywałam chęci do rozmowy to się poddał. Po chwili byliśmy przed moim domem, Podziękowałam mu cicho za pomoc, nie będąc pewna czy udało by mi się wniesienie zakupów do domu bez jego pomocy, ale tego już mu nie mówiłam.
-Emma? - zaczoł niepewnie Horan... Nie pewnie? Czy tylko mnie to dziwi? 
-Hmm? 
-Bo wiesz... Użądzam dziś z cgłopakami ognisko. Może chciałabyś do nas wpaść?
To że byłam zaskoczona to mało powiedziane. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć co zrobić.
-Niestety nie mam dziś czasu? - bardziej zapytałam niż stwierdziłam
-Ohh a może póżniej? 
-No nie wiem - mruknełam nieprzekonana
-No weź, mozesz zabrać przyjaciół. Chłopaki chieliby was poznać
-Ymm... Okeey.. Pogadam z chłopakami jak się zgodzą do wpadniemy
-Super - ucieszył się
-To cześć... 
-Pa - powiedział i poszedł.
Westchnełam ciężko i weszłam do domu. Położyłam zakupy na podłodze i ściągnełam buty. 
-O której mamy tam być? - przede mną wyskoczyli chłopacy
-Co? 
-No na te ognisko... - wyszczeżył się Tyler
-Nie idziemy - odparłam nonszlancko
-Idziemy !  - odparli chórem
-Niee - jęknełam
-Tak! Przegłosowane! Masz dwie godziny na przygotowanie - powiedział Sam i poszedł chyba do garażu. 
Westchnełam ciężko i ruszyłam zrobić coś na obiad. 
***dwie godziny póżniej***
-Jesteś gotowa?!? - usłyszałam krzyki z dołu. 
-IDE!! - odkrzyknełam i poprawiłam ciuchy które przed chwilą ubrałam, to znaczy czarne rurki, tego samego koloru air maxy i czerwoną bokserke. Postanowiłam że nie będę się jakoś nadzwyczajnie ubierać. Przecież to tylko ognisko.
Zbiegłam na dół gdzie czekałam na mnie reszta. Pokazałam gestem drzwi i wszyscy wyszli. Jeszcze szybko chwyciłam czarną, skurzaną kurtę przed zamknięciem drzwi. Postanowiliśmy że wszyscy pojedziemy ścigaczami, bo auta będą jutro potrzebne chłopakom na wyścig. Ja chyba wezmę udział w wyścigu ale już na motorze. Nie dawno zaczoł się sezon więc trzeba pokazać innym kto tu żądzi. 
Po 15 minutach byliśmy przed domem chłopaków. Niechętnie zeszłam z motoru i razem z przyjaciółmi czekaliśmy jak ktoś nam otworzy.  Po chwili stanoł przed nami wysoki brunet. Uśmiechnoł się do nas lekko i otworzył szerzej drzwi. Weszłam nie pewnie za chłopakami do środka. Gdy tylko weszliśmy dalej spotkały nas krzyki i śmiechu reszty, dochodziły chyba z dworu.
Podążyliśmy za brunetem aż do ogrodu na którym było ogormne ognisko, a wokół niego biegali chłopacy. 
-Ej - krzyknoł brunet. Jak na zawołanie wszyscy staneli przed nami i przyglądali się nam z zainteresowaniem - poznajcie - zwrócił się do nas  - to jest Zayn - pokazał na ciemnego mulata z toną tatuaży - to Louis - brunet z jasnymi oczami - Harry - loczrk z którym się kłóciłam w klubie - Niall, ale go znacie, a ja to Liam - dokończył i uśmiechnoł się do nas. Tamci jak jeden chór powiedzieli "cześć" 
-Okey - zaczoł Sam i zaczoł nas sobie przedstawać - to Tyler lepiej go nie wkurzać, to Ashton raczej spokojny, Calum nasz śmieszek, Michael co chwilę zmienia kolor włosów, Luke też taki spokojny - mówił pokazując na każdego z nas po kolei - to jest Emma ale ją pewnie znacie z różnych sytuacji a ja to Sam - zakończył
-A ja?! - krzyknoł oburzony David tym że Williams go pominoł. Chłopcy zachichotali a ja znimi. 
-Tym tu się nie przejmujcie, nie groźny dla otoczenia ale nie zapewniamy że nie ma wścieklizny - powiedział ze śmiechem Calum, na co wszyscy wybuchi śmiechem oprócz głównego zainteresowanego. 
-Jestem David - zaczoł obrażony - najzajebistrzy członek tej paczki - skończył wypinając dumnie pierś, co skończyło się następną salwą śmiechu. Gdy się uspokoiliśmy podeszliśmy do ogniska wspólnie rozmawiając, Na początku było trochę niezręcznie, ale po piwie lub dwóch gadaliśmy jak starzy znajomi. Po jakimś czasie podszedł do mnie Niall i zagadał
-Jednak przyszłaś co? 
-Chłopacy mnie namówili
-Wmawiaj sobie, wmawiaj... Wszyscy dobrze wiemy że zadziałał na ciebie mój urok osobisty - gdy to powiedział zaczełam się śmiać, a blondyn dołączył do mnie.
Gadaliśmy tak z trzy, cztery godziny, nie jestem pewna. Moją i Horana rozmowę przerwał telefon, co skończyło wszystkie dyskusję i jedenaście par oczu wylądowało na mnie.
-Kto dzwoni? - spytał Ash. Spojrzałam na wyświetlacz
-Alan... Muszę odebrać - powiedziałam i wstałam, lecz nie na długo bo powstrzymał mnie Sam który kazał mi tu odebrać. Westchnełam i wcisnełam zieloną słuchwkę
*Rozmowa*
-Emma? 
-Alan? Co jest? 
-Musicie tu przyjechać - powiedział chyba przerażony
-Co się stało? - zdenerwowałam się 
-Oni... - zaczoł szeptać gorączkowo - znaleźli mnie 
-Kto?!? Kto cię znalazł? - krzyknełam wkurzona wstając z miejsca
-Ci ktorzy zabili mój gang- przełknoł głośno ślinę - wparowali na nasz magazyn... Nie wiem może mnie namierzyli .... Nie mam pojęcia!! Ale stoją tu od 10 minut i próbują się tu dostać, a ja jestem sam - mówił szybko i nieskładnie
-Ilu ich jest? 
-Ymm jest około dzięsięcu samochodów - zacioł się - i motorów
- Kurwa...  - westchnełam - Czekaj na nas zaraz będziemy - powiedziałam, I zanim się rozłączyłam usłyszałam strzały
-Chłopaki zbieramy się - powiedziałam stanowczo i ruszyłam w stronę domu
-Co się stało ? - spytał zdezoriętowany Sam
-Alan ma kłopoty - powiedziałam prosto z mostu, na co wszyscy stanęli i ruszyli w stronę wyjścia
-Gdzie? - spytał Calum
-Magazyny
-Ilu? 
-Około 20... Może więcej może mniej nie wiem - powiedziałam szeptem do Sama który mnie zatrzymał na boku.
-Nie damy rady im!  - krzyknoł wkurzony
-W takim razie co proponujesz? - zapytałam z kpiną - nie zostawimy go 
-Jasne że go nie zostawimy... To nasz człowiek
-Więc? 
-Przepraszam że się wtrącam ale my możemy wam pomóc - przerwał nasza wymianę zdań Liam
-Nie potrzenujemy pomocy - warknęłam do niego
-Nie... To właśnie dobry pomysł - powiedział Sam
-Że co kurwa?!? - ryknełam na co inny się wzdrygnęli - Czy ty się wogle słyszysz?!?
-Potrzebujemy pomocy czy tego chcesz czy nie
-Nie zgadzam się - warknęłam do niego
-Sorry Em ale Sam ma racje... Oni mogą nam pomóc - powiedział Tyler gdy wszyscy stali obok nas
-Pieprzyć was! - machnełam na nich ręką i  przedostałam się na zewnątrz do swojego ścigacza. Szybko go dosiadłam i jechałam 300 na godzinę autostradą 
Alan ma kłopoty, trzeba mu pomóc nie ważne od konsekwencji...

Dziś trochę długo mi wyszedł, i chyba taki zły nie jest.... No może trochę nudny ale w następnym będzie lepiej... chyba :)
Do następnego xx 

sobota, 21 marca 2015

Rozdział 14

Pov Emma
Policzyłam do 10 i weszłam do pomieszczenia...


Gdy ukazałam się w kuchni to wszystkie rozmowy i śmiechy ucichły. Stanełam i spojrzałam na chłopaków. Ich miny nie wyrażały gniewu, a rozczarowanie... Rozczarowanie, którego tak bardzo próbuję uniknąć. Już wolę żeby byli wścieki, albo rzucili się na mnie ale nie chcę widzieć że ich rozczarowałam, zawiodłam...
Gdy już nie mogłam wytrzymać ich spojrzenia i wyrazu twarzy powolnym krokiem podeszłam do wysepki na której stał sok, wziełam kilka dużych łyków. Po tym śnie miałam w gardle pustynie. Oparłam się o blat i przymknełam oczy. W pomieszczeniu można było słychać równomierne oddechy chłopaków i dźwięk tupania nogą, któy oczywiście wydawałam ja. Westchnełam ciężko i zaczełam przygotowywać śniadanie dla siebie. Postanowiłam iść na prościznę  wyjełam miskę do której wsypałam płątki i zalałam mlekiem. Usiadłam na blacie i zaczełam jeść przygotowane przeze mnie śniadanie. Przez cały ten czas czuła na sobie palące spojrzenia swoich towarzyszy. Zignorowałam poczucie winy i głos sumienie. Przecież to nie moja wina że byłam u Nialla, i że chceli mnie zgwałcić... Coraz bardziej zdenerwowana i zirytowana ciszą i atmosferą panującą między nami, szybko dokończyła swój prosty jednakże pożywny posiłek.
Zirytowana już do końca granic oparłam się rękoma o wysepkę i spojrzałam na chłopaków. Ich mini nie wiele się zmieniły od czasu gdy tu weszłam. Przerwałam ciszę panującą między nami.
-Na co się gapicie? Pierwszy raz mnie widzicie? 
-Czekamy na wyjaśnienia - odprał spokojnie Sam. Co jeszcze bardziej mnie wkurwiło.
-Nie mam pojęcia o co wam chodzi - odpowiedziałam nonszlancko co ich chyba wkurzyło bo pociemniały im oczy, przynajmniej większości. Uśmiechnełam się z satysfakcją widząc jak robią się cali czerwoni.
-Nie udawaj głupiej - warknął na mnie Tyler
-Złość piękności szkodzi - odparowałam.
-DOŚĆ! - ryknoł Ashton - uspokuj się - powiedział do Tylera  - a ty mów gdzie byłaś - tym razem zwrócił się do mnie
-Byłam bezpieczna
-Pytałem gdzie byłaś !!
-U Nialla!! - krzyknełam tym samym tonem co ciemny blondyn
-CO?!? - krzykneli wszyscy razem
-Jąkam się czy co?  A może macie coś z uszami - powiedziała zirytowana ich zachowaniem
-Ale że u Horana? - spytał Sam ciągle będąc w szoku
-Tak, a znasz innego? 
-Ktoś się znajdzie... Ale czemu? 
-Ehhh no dobra... - mruknełam i usiadłam przy stole.
-On mnie znalazł......
*** 30 minut później***
-Wow - powiedzieli równocześnie będąc w szoku. No prawda, nie słyszy się czegoś takiego na codzień ale ludzie! Może trochę profesjonalizmu
-No więc teraz wiecie... 
-Yhym, dobra może z tego całego Horana nie jest taki zły gość 
-No może...
-Okey... Koniec tego dobrego, idziemy do warszatu - wszyscy wyszli z kuchni oprócz Asha. 
Popatrzyłam na niego niezrozumiałym wzrokiem, on natomiast usiadł naprzeciw mnie i odpowiedział na nieme pytanie
-Chcę pogadać
-Okeeey... O czym? 
-Czegoś nam nie mówisz - walnął prosto z mostu. Pokręciłam się nerwowo na krześle. 
-Jak to? Mówie wam o wszytkim... - zaczęłam udawać głupią
-Em, może oni nie zauważyli, ale ja cię znam. Wiem że coś pominełaś - powiedział powoli jak do dziecka
-Nie mam pojęcia o czym mówisz
-Błagam Em, nie wkurwiaj mnie, nie teraz poprostu powiedz o co chodzi
-Ehhh no bo miałam taki dziwny sen - powiedziałam nie pewna czy chcę to mówić, ale przecież to mój kumpel, nie zdradzi mnie. 
-Zaineresowałaś mnie... Mów dalej 
-No bo... miałam dziwny sen... był w nim... -zaciałam się
-Kto? 
-Niall
-Niall? 
-Niall
-Okey? I co było dalej
-Znaczy... w jednym śnie uciekałam przed kimś nie mam pojęcia przed kim, ale chciał mnie zabić, gdy wyjmował nóż scena się zmieniła - zatrzymałam się na chwilę. 
-Mam rozumieć że Niall jest w następnej scenie? - spytał niepewnie ale ciekawie Ash
-Yhym... W tej drugiej scenie, byłam w jakimś pomieszczeniu nie mam pojęcia co to było, może hala a może magazyn, jestem zielona na temat tego pomieszczenia ale mniejsza o to... nie byłam tam sama, był tam też Niall, był nie przytomny do sali weszło dwóch mężczyz. Horan się obudził i spytałam się go co tu robi, odpowiedział że płaci za błędy... Nie zrozumiałam go więc wytłumaczył mi że zakochał się we mnie - skończyłam opowiadać z cichym westchnieniem
-Wow, porąbany sen
-Prawda? Myślisz że to możliwe? 
-Że może się w tobie zakochać? 
-Tak - kiwnełam głową
-Myśle że jest to możliwe... Wiesz on też ma serce pokazał je gdy się tobą zaopiekował  - powiedział w końcu
-To co ja mam robić? - spytałam przyjaciela łamliwym tonem
-Oj mała - przytulił mnie - musisz poczekać nie wiesz co będzie, ale wszytko jest możliwe
-Boję się - szepnełam 
-Wiem, ale pożyjemy zobaczymy... A teraz wstawaj i zapieprzaj do sklepu - dodał uśmiechnięty, co od razu odwzajemniłam i zrobiłam oburzoną minę
-Dlaczego ja? 
-A dlaczego nie? 
-Dobra dobra... Co mam kupić? 
-Coś na obiad i jakieś przekąski.... Robimy dziś noc filmową 
-A szkoła? 
-Jebać szkołe 
-Haha idę się przebrać - wstałam i ruszyłam w stronę drzwi. Po czułam klepnięcie w tyłek od razu sie odwróciłami zobaczyła wyszczeżoną twarz przyjaciele
-To na szczęscie - powiedział widząc moją minę. Pokręciłam głową w wyrazie aprobaty i poszłam do pokoju. Zrobiłam szybki makijaż i spojrzałam w lustro. Nie jest tak źle. 
Nie mogę dopuścić żeby Niall się we mnie zakochał... To będzie się za nim ciągło a tego nie chcę. Najlepszym sposobem jest unikanie blondyna. Od dziś wcielę ten plan w życie 
Pomyślałam i wyszłam z domu. Postanowiłam że przejdę się spacerkiem bo i tak nie mam daleko a spacer w samotności mi się przyda. Swoim tempem ruszyłam chodnikiem do sklepu. Po 10 minutach stałam przed moim celem. Wziełam wózek i zaczełam wkładać do niego wszystkie potrzebne produkty. Następną rzeczą którą musiałam kupić był makaron. Niestety znajdował się na najwyższej półce. Może i mam te swoje 1,75 ale przy dwóch metrach których mierzy półka jestem niziutka. Próbowałam dosięgnąć makaron ale niestety z niepowodzeniem. 
Gdy kolejny raz przymieżałam się do zabrania produktu na obiad poczuła czyjąś obecność za mną. Zignorowałam to i stanełam na palcach. Gdy już miałam się poddać to poczułam na swojej dłoni, inną o wiele cieplejszą dłoń i miętowy oddech na karku. 
-Nie ma za co krasnoludku - szepnoł mi zachrypniętny głos do ucha gdy włożyłam makaron do wózka. Momentalnie się spiełam bo wiedziałam do kogo należy ten głos. Przełknełam głośno ślinę i powoli się odwróciłam się do osoby która mi pomogła
-Co tu robisz?

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 13

Pov Emma
Powolnym krokiem ruszyłam do ciemnych drzwi prowadzących do łazienki. Wyjełam z szafki świerzy ręcznik i wskoczyłam do kabiny. Po chwili rozluźniłam swoje napięte mieśnie. Stałam tak przynajmniej z 10 minut. Otworzyłam jeden z żeli Nialla i wtarłam w ciało. Wciągnłam zapach który rozchodził się po całym pomiestrzeniu, albo w kabinie nie jestem pewna. Ale wiem że uwielbiam tę woń. Jest taka.... tak męska? Nie mam pojęcia jak to ująć, ale lubię ten zapach.
Spłukałam pianę i wyszłam z pod prysznica i wytarłam się puchatym ręcznikiem. Już chciałam się ubierać ale zauważyłam że nie mam nic do ubrania. Otworzyłam powoli drzwi i rozejrzałam się czy nie ma w pobliżu Nialla. Gdy nic niepokojącego nie zauważyłam szybko pobiegłam do jego pokoju, co było dość trudne bo byłam owinięta ręcznikiem. Podeszłam do komody i wyjełam czarne bokserki, chwyciłam ręką drugą szufladę ale poczułam za sobą czyjąś obecność.
-Wiesz że mogłabyś zostać w tym czym teraz jesteś? - powiedział blondyn i jednym ruchem odwrócił mnie w swoją stronę. Gdy stałam z nim twarzą w twarz zobaczyłam jak blisko siebie stoimy. Cofnełam się w tył, na co on parsknoł śmiechem i przysunoł się bliżej mnie.
-Jestem w ręczniku debilu... - prychnełam i wywróciłam oczami
-Widzę - powiedział z dziwnym uśmiechem, wyglądał teraz jak typowy pedofil - wyglądasz strasznie sexownie - dodał i oblizał swoją wargę. Mój wzrok mimowolnie padł na jego usta. Od razu się opamiętałam i spojrzałam w błękitne oczy.
-Ja we wszystkim wyglądam sexownie
-Zauważyłem - powiedział. Jego ręka powędrowała za mnie. Wzdrygnełam się gdyż pomyślałam że chce coś mi zorobić ale od razu odpędziłam tą myśl. On zaś wyciągnoł ciemną koszulkę i jakieś spodnie. Podał mi je i zrobił miejsce żebym mogła przejść.
Szybkim krokiem wróciłam do łazienki, czując na sobie jego palący wzrok.
-Gapisz się na mój tyłek! - krzyknełam gdy zamykałam drzwi. Usłyszałam za nimi jego śmiech. W ekspresowym czasie przebrałam się i zeszłam do kuchni w której Horan robił śniadanie, najprawdopodobniej tosty. Usiadłam na wysepce i przyglądałam mu się.
Po 10 minutach zajadaliśmy się jedzeniem. Pomogłam mu posprzątać i zaczełam się zbierać.
-Ja chyba będę już spadać - poinformowałam go
-Już? - spytał, wydawało mi się że przez jego twarz przeleciało rozczarowanie i smutek ale prawie od razu znikneło i na nowy stał się obojętny. Wztrząnełam głową będąc pewna że mi się przewidziało.
Ruszyłam do drzwi a on za mną.
-Było... miło - powiedziałam niepewnie.
-Tak.. miło - uśmiechnoł się sarkastycznie. Otworzyłam drzwi i wyszłam przed dom chciałam iść dalej ale zostałam złapana za nadgarstek i przyciągnięta do kalatki chłopaka. Spojrzałam zdezoriętowana na blondyna. Otworzyłam usta żeby coś powiedziać ale nie zdążyłam bo poczułam jak chłopak mnie całuje. Było to tak nagle i nagle przestał. Gdy się opamiętałam zdązyłam zobaczyć sylwetkę Nialla zamykającego drzwi. Posłał mi uśmiech ale nie ten kpiący czy wywyższający się tylko taki szczery. Zdziwniona i zdenerwowana ruszyłam w stronę swojego domu. Potrzebowałam pojeździć swoim ścigaczem, musiałam poczuć tą adrenalinę i zapomnieć.
*Po 20 minutach*
Włożyłam klucz do drzwi i je cicho uchyliłam. Niepewnie weszłam do środka nie wiedząc co mnie tam spotka. Odetchnełam uspokojona jak zobaczyłam że salon jest pusty. Już pewniejszym krokiem ruszyłam w stronę schodów. Uśmiech błąkający się na moich ustach zniknoł jak i się pojawił. Stał tam Ashton... Wściekły Ashton. To nie skończy się dobrze.
-Cześć- powiedziałam zachowując resztki kultury osobistej, on natomiast zignorował moje powitanie i przeszedł do sedna
-Powiesz mi gdzieś ty była? - zaczoł spokojnie, ale widziałam jak jego oczy ciskały pioruny.
-Możemy pogadać później?- spytałam błagalnie
-Nie - warknoł rozmawiamy TERAZ - podkreślił
-Chłopacy teraz śpią, jak się obudzą to wam wytłumaczę okey?
-Dobrze - westchnął pokonany. Uśmiechnęłam się lekko do niego, a on to odwzajemnił. Poszedł w stronę kuchni a ja do swojego pokoju. Nie sądziłam że tak szybko odpuści. Był tak wkurzony że nawet nie zauważył że na sobie mam nie swoje ciuchy. Od razu po wejściu na górę do swojego pokoju rzuciłam się na łóżko. Już prawie po zamknięciu powiek smacznie spałam.
***
Biegłam przez ciemny las. Nie wiedziałam gdzie jestem i czemu uciekam,ale pierwszy raz od dawna czułam strach. Biegłam jak najszybciej mogłam. Po pewnym czasie w ciągłym biegu potknęłam się o korzenie drzew. Chciałam szybko się podnieść i uciekać dalej ale nie mogłam się ruszyć.
Spanikowana rozejrzałam się dokoła. Przede mną stała ciemna postać. Nie mogłam rozpoznać kto to taki. Najbardziej wyraźne były niebieskie jak niebo oczy. Drżałam przerażona widząc jak się do mnie zbliża
-To koniec... Miałaś ze mną zostać, a odeszłaś teraz tego pożałujesz... - przemówiła zimnym jak lód głosem. Następne widziałam jak podnosi nóż i staje przede mną...
*Zmiana sceny*
Obudziłam się obolała w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Nic nie było widać. Jedyne co czułam to paraliżujący ból w całym ciele. Chwiejnie zaczęłam wstawać ale prawie od razy osunęłam się na ziemię. Gdy chciałam ponowić próbę wstania to całe pomieszczenie zostało oświetlone jasnym światłem. Obok mnie leżał jakiś chłopak. Całkowicie zmasakrowany ale jeszcze żył bo jego klatka piersiowa lekko się unosiła.
Przed nami stały dwie postacie. Najprawdopodobniej mężczyźni, ubrani w czarne szaty. Wyglądające trochę na togę lub habit. Pierwszą myślą jaką przyszła mi do głowy to że to są dementorzy jak z Harrego Pottera. Tak zdecydowanie za dużo filmów. Wracając, ci mężczyźni byli bez twarzy. Wyglądało to strasznie. Przyglądałam im się z zainteresowaniem co było dość niepokojące bo za chwilę mogę umrzeć.
Obok siebie poczułam ruch i od razu spojrzałam na osobę która go spowodowała. Szok który przeżyłam widząc kto jest tą osobą która została tak brutalnie zmasakrowana był nie do opisania. Obok mnie ledwo siedział...Niall. Patrzył na mnie nieprzytomnym wzrokiem który powoli zaczął się wyostrzać. Potrząsnęłam głową i zadałam najhardziej nurtujące mnie pytanie.
-Niall... Co ty tutaj robisz?
-Płacę - odparł cicho, zachrypniętym głosem. Spojrzałam na niego nie rozumiejąc o czym on mówi.
-Za co?
-Za swoje błędy.
-Błędy? .. Jakie błędy? - byłam coraz bardziej zirytowana jego wymijającymi odpowiedziami
-Popełniłem dużo błędów, a jeden jest najgorszy z nich wszystkich
-Jaki? - spytałam nie pewna. Bałam się usłyszeć odpowiedzi
-Zakochanie się w tobie...
Obudziłam się zalana zimnym potem. Te sny były straszne. Na całym ciele miałam drgawki. Byłam, jestem naprawdę przerażona. Co Niall robił w moim śnie? A właściwie czemu powiedział że mnie kocha. Znaczy że się zakochał ale to praktycznie to samo nie? To nie możliwe żeby się we mnie zakochał. Mnie nie można kochać. Prędzej czy później i tak go skrzywdzę. Będzie cierpiał z mojego powodu. Zresztą on nie potrafi kochać, przecież zabija, jest w gangu. I to jeszcze jakim?!? Najbardziej znanym w mieście a nawet dalej! On na pewno mnie nie kocha. To absurd.
Westchnęłam ciężko lekko uspokojona. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka. Sprawdziłam na telefonie która godzina. Była za piętnaście trzynasta. Nie spałam długo, przynajmniej jak na mnie. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w swoje ciuchy. Ubrałam się na czarno, zdecydowanie oddaje mój dzisiejszy humor. Obcisłe rurki, przylegająca do ciała bokserka i ciemne Supry idealnie na mnie leżały. Wzięłam do ręki telefon i zeszłam na dół. Z kuchni dało się słyszeć rozmowy moich przyjaciół. Policzyłam do 10 i weszłam do pomieszczenia.
*******
Zjebałam rozdział... Bardzo przepraszam. Pisałam na telefonie i wgl . Mam nadzieję że następne rozdziały będą lepsze. Pożyjemy zobaczymy. Xx

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 12

Spuściłam głowę i niepewnie weszłam do pomieszczenia. Przystanełam przy kanapie nie wiedząc co zrobić. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Przecież poznałam ich zaledwie godzinę temu.
-No choć usiąść, nie gryziemy- powiedział chyba Calum.
-Chyba że chcesz - dopowiedział Michael. Chłopcy parskneli na jego komentarz. Wolno stawiając kroki podeszłam do mebla i usiadłam jak najdalej od chłopaków.
-No choć bliżej- zachęcał Calum. Pokręciłam głową na co on ciężko westchnoł i przysunoł się do mnie. Spiełam mięścnie odczuwając jego bliskość. To krępujące. Objoł mnie ramieniem i podał cherbatę. Niepewnie chwyciłam kubek i przyłożyłam do ust. Upiłam trochę ale od razu syknełam, strasznie gorące. Podmuchałam i znów wziełam łyka. Popatrzyłam na chłopaków którzy przyglądają mi się z wyczekiwaniem. Trzymając w dłoni kubek westchnełam cicho i rozejrzałam się jeszcze raz po salonie.
-Więc... Co chcecie wiedzieć? - spytałam niechętnie
-Wszysto- odprał prawie natychmiast Ashton
-Emm nie wiem od czego zacząć
-Od początku
-A może wy będziecie pytać, a ja odpowiem okey? - spytałam z nadzieją
-Może być- powiedział Sam
-Więc... Może zacznijmy od ... Kto ci to zrobił? - spytał Luke i wskazał na moją twarz, nogi, ręce ogólnie na moje ciało całe w siniakach.
-Ja....
-Tylko nie mów że się wywaliłas- przerwał mi Ash
-Nie chciałam tego powiedzieć - oburzyłam się, chociaż to było kłamstwo
-Dobra nie przerywaj jej
-Pokłociłam się z ojczymem - powiedziałam cicho
-To on ci to zrobił?
-Tak - szepnełam przymykając oczy czyjąc nieznośne pieczenie pod powiekami
-Co za skurwiel - wkurzył się Luke
-Może zacznij od początku, bo to na pewno nie było pierwszy raz prawda? - spytał Sam
-No nie - mruknełam
-Więc opowiedz od samego początku
-Okey - westchenłam i zaczełam - ymm No więc jestem Emma Adams, mam 15 lat
-Tylko?! - zpytał zszokowany Calum
-Nie przerywaj jej - skarcił go Mikey - Mów - zwrócił się do mnie i lekko się uśmiechnoł
-Mój tata zginoł w wypadku dwa lata temu. Można powiedzieć że się załamałam od zawsze miałam z nim wspaniały kontakt, nie to co z mamą, nienawidziała mnie przynajmniej ja to tak odbierałam, gdy tata zginoł nie mogłam sobie poradzić z pomocą przybył mój brat Jeremi, pomagał mi pozbierać się po tym wypadku, który był z mojej winy - głos mi się załamał - to przez mnie mój tato nie żyje
-To nie twoja wina - powiedział Calum i mnie przytulił
-Moja... Jako dziecko byłam nieznośna ale i tak tata mnie kochał, 18 marca był koncert jakiegoś zespołu nie pamiętam jakiego, tata był chory ale i tak uparł się żeby mnie zawieść, gdy dotarliśmy pożegnał się ze mną i pojechał do domu. Jak ja się bawiłam na koncercie on wpadł w poślizg i zmarł na miejscu. Ja się bawiłam a on umierał - rozpłakałam się - To wszysrko moja wina...
-Ciiii - mocniej przytulił mnie Cal i kołysał uspokajająco. Gdy było trochę lepiej zaczełam mówić
-Załamałam się po tym, on był jedyną osobą z którą się dogadywałam oprócz mojego brata. Po jego śmierci nie chciało mi się żyć ale dałam radę z pomocą Jeremiego. Mama po miesiącu albo dwóch nie jestem pewna przyprowadziła do domu nowego faceta. Nie dość że od pogrzebu mineło mało czasu to ten facet nie był dla niej odpowiedni. Mówiłam jej to, przekonywałam ale ona mnie ignorowała, jakbym nie istniała. Zaczeła pracować całymi dniami, wpadła w wir pracy, do naszego domu wprowadził się Tom, chłopak mamy. Ja i Jeremi byliśmy temu przeciwni ale nie mieliśmy nic do gadania. Tom zaczoł pić, a że był dość dziany pracą się nie musiał martwić. Z dnia na dzień pił coraz więcej a mamie to nie przeszkadzało chciała żeby tylko z nią był. On zaczoł mnie bić, nie mówiłam o tym nikomu. Gdy mój brat się o tym dowiedział to bronił mnie jak tylko mógł, ale po roku chyba nie wytrzymał i uciekł z domu, bez słowa wyjaśnienie, bez pożegnania, bez niczego - łzy znowy popłyneły mi po twarzy. - zawsze myślałam że mogę mu ufać, że zawsze będzie obok, a on tak postąpił opuścił mnie - rozryczałam się pożądnie
-Może zrobimy przerwę? -spytał niepewnie Ashton. Pokręciłam głową i wróciłam do opowiadanie.
-Gdy Jeremi zniknoł nikt już mnie nie bronił, więc Tom miał pole do popisu. Po pewnym czasie bicie mnie już mu nie wystarczało, nie dawało mu tej satysfakcji zaczoł się do mnie dobierać, na początku tylko dotykał ale...ale potem zaczoł..mnie...gw..ał.cić... - chłopcy zachłyzneli się powietrzem i patrzyli na mnie z bólem wypisanym na twarzy. Jak jeden mąż podeszli do mnie i przytulili. Wtuliłam się w nich czując się od długiego czasu bezpiecznie.
-Zabije skurwiela- szepnoł mi do ucha Luke
-Nie... Nie możesz tego robić - zaprzeczyłam mu stanowczo
-A co twoja matka na to co on ci robił ? -spytał delikatnie Sam
-Pozwalała mu... Nie obchodzę jej, czasami jej samiej zdarza się mnie uderzyć, ale to nie boli to tak bardzo jak uczucie że mnie nienawidzi
-Ona nie zasługuje na taką córkę jak ty
-Jasne że nie... Ona powinna mieć lepszą córkę a nie mnie ja jestem tylko pomyłką
-Nie prawda... Nawet tak nie myśl
-Ale ja mam racje... bo..
-Skończ - przerwał mi Sam - pomożemy ci
-Nie potrzebuje pomocy. Dam radę - zaprzeczyłam mu mając nadzieję że odpuści
-W to nie wątpi ale nie będziesz więcej przebywać w tamtym domu - powiedział powżnie
-Nie masz prawda decydować o mnie- obużyłam się - zaraz mnie tu nie będzie, więc dajcie sobie spokój- powiedziałam i zaczełam wstawać - dziękuję za pomoc i że mnie wysłuchaliście- uśmiechnełam się lekko do nich i pokierowałam się do wyjścia
-Chyba śnisz że stąd wyjdziesz - prychnoł Luke i chwycił mnie za nadgarstek
-Gdzie ty mnie ciągniesz?
-Zostaniesz z nami - oznajmił mi wesoło Mikey
-Że co?
-No tak, pójdziemy po twoje rzeczy i zamieszkasz z nami
-Napewno? - spytałam pełna wątpliwośi
-Jasne że tak- krzyknął Calum i mnie przytulił
-Grupowy misiaczek - powiedział Michael i wszyscy do nas dołączyli
Uśmiechnęłam się na to wspomnienie. Gdyby nie oni to nie poznałabym połowy ludzi których znam teraz. Są dla mnie jak bracia. Moje przemyślenia przerwał blondyn który chyba zaczoł się budzić. Odetchnęłam z ulgą, że wreszcie będę mogła wstać z tego łóżka.
-Niall... Śpisz? - potrząsnęłam chłopakiem
-Mhmm
-Wstawaj
-Czemu przestałaś - pytał zaspanym głosem nie otwierając oczu
-Co przestałam - spytałam zdziwiona
-To - mruknął i odszukał mojej dłoni. Gdy ją znalazł włożył sobie w włosy. Nie rozumiałam o co mu chodzi ale zaczęłam przeczesywać jego blond włosy. Mruknoł coś pod nosem i wtulił się w mój brzuch.
-Wstawaj Horan - zaczęłam nim potrząsać bo znów zapadał w sen
-Czemu?
-Przygniatasz mnie
-Mi tak wygodnie - odpowiedział i uśmiechnął się leniwie
-A mi nie... Muszę do łazienki
-Teraz?
-Tak teraz
-Która godzina?
-Za chwilę jedenasta - powiedziałam spoglądając na zegarek w telefonie
-To możemy jeszcze spać - mruknął i przymknął oczy
-Nie... Wstajemy- oznajmiłam i udało mi się go ze mnie zepchnąć
-Ejj!!...
-Złaź z tego łóżka
-Jaka stanowcza - zachichotał i spojrzał na mnie tymi niebieskimi paczadłami. Uśmiechnęłam się lekko i zepchnęłam go z łóżka. Z hukiem wylądował na ziemi. Próbowałam nie śmiać się ale nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
Niall prychnął i wstał z ziemi. Ruszył w stronę drzwi kręcąc tyłkiem. Przy drzwiach posłał mi buziaka i poszedł prawdopodobnie do kuchni. Głośno westchnęłam i przymknęłam oczy. Z dołu było słychać śpiew blondyna. Z ciężkim sercem opuściłam to wygodne łóżko , podążając do łazienki. Czuję że to będzie długi dzień...
******
Rozdział nie sprawdzony ale mam nadzieję że dużo błędów nie zrobiłam... znów szkoła dlatego może być problem z rozdziałami ale postaram się je pisać... ten rozdział również mi nie wyszedł i ja to wiem, może nastepny będzie lepszy nwm, xx

sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 11

Pov Emma


Obudziłam się bo było mi strasznie gorąco. Nie wiedziałam co jest tego przyczyną. Zaczełam się wiercić ciągle nie otwierając oczu. Czułam ciężar na moim brzuchu ale nie zwróciłam na to uwagi, pewna że jest to kołdra. Gdy po kilku następnych nie udanych próbach dowiedzenia się co jest powodem mojej pobutki zirytowana otworzyłam oczy, lecz od razu pożałowałam bo w pokoju było strasznie jasno. Pewnie zapomniałam zasłonić okna, Westchnełam cieżko i tym razem powoli uchyliłam powieki przyzwyczajając się do światła. Gdy już moje oczy mogły w miarę ogarną pomieszczenie zauważyłam że to nie jest mój pokój. Na domiar złego strasznie mnie głowa napierdala.

Co ja wczoraj robiłam?

Pamiętam tylko że cały dzień spędziłąm u Horana i nie było najgorzej. Mogę nawet powiedzieć że świetnie się bawiłam, jak nigdy, ale znowu się upiłam.  Przynajmniej nie sama jak mam w zwyczaju. Próbowałam się podnieść ale coś mi nie wyszło. Spróbowałam drugi raz i trzeci z tym samym skutkiem. Zirytowana spojrzałam na powód mojego teraźniejszego stanu. Drodzy ludzie pan Horan leżał na mnie prawie całym swoim całym niedokońca lekkim cielskiem. Przylepił się do mnie jak małpka do drzewa. Zaczełam powoli odrywać jego silne ramiona ale z każdym moim ruchem jego uścisk zwiększał się i bardziej się wtulał w mój brzuch. Mimo że było to słodkie, bo wyglądał tak bezbronnie i uroczo ale ciągle nie pozwalał mi wstać z tego cholernego łożka. Próbowałam go zepchnąć ale znów się nie udało. Zirytowana zaczełam go lekko klepać po twarzy, przystojnej twarzy.

-Niall.... Obudź się....- szeptałam mu do ucha. Ten zaś mruknoł coś pod nosem i przekręcił głowę w drugą stronę. Normalnie jak z dzieckiem. Poddałam się i ułozyłam w miarę wygodnej pozycji na jaką on mi pozwalał.

Jestem ciekawa jak by to się potoczyło gdybym wtedy nie spotkała chłopaków. Czy dalej mieszkałabym z matką i Tomem... A może już nie byłoby mnie na tym pieprzonym świecie. Ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego matka pozwalała Tomowi TO robić ze mną. Przecier byłam, jestem jej dzieckiem, a ona tak poprostu na to patrzyła i nic nie robiła. Może bała się że on od niej odejdzie? Ale żeby pozwalać mu na takie coś? Nigdy nie była dobrą matką, ale w tamtym czasie na prawdę przegieła. Ciekawe czy wogle zobaczyła że mnie nie ma w domu. Jedna głowa mniej do wykarminia. Tęskni za mną? Może martwi się? Czy zostawiła tamtego chuja i żyje sama? Czemu na to pozwalała? Czy gdyby nie było Toma to bylibyśmy normalną rodziną? Czy byłaby dobrą matką? Albo czy ona kiedykolwiek mnie kochała? Takie pytania krążą mi po głowie od długiego czasu. Gdybym tamtej nocy nie spotkała chłopaków nie wiem co by się ze mną stało.

Biegłam cała rozczęsiona i zapłakana ciemną uliczką. Gdy zauwarzyłam że jestem daleko od tego strasznego domu, zwolniłam kroku i osunełam się po ścianie. Zaczełam spazmatycznie płakać. Ciągle miałam przed oczami jego oczydliwą twarz kiedy dochodził, ciemne oczy płynące pożądaniem i podnieceniem, usta które układały się w pełnym satysfakcji uśmiechu gdy widział moje łzy i  ból jaki mi sprawiał.

Chciałam zmyć cały brud i dotyk tego choletnego sukinsyna. Dzisiaj pierwszy raz mu się postawiłam, odmuwiłam, czułam strach ale wiedziałam że to musi się skończyć. Od miesiąca jestem spakowana i tylko czekam na odpowiedni moment. Jutro już ten dzień. Ucieknę, odejdę, zniknę z tego cholernego piekła. Dziś obchodziłam moje małe zwycięstwo. Postawiłam się mu. Uśmiechnełam się przez łzy gdy przypomnę sobie szok wymalowany na twarzy gdy krzyknełam żeby mnie zostawił. Niestety tylko przez moment. Po chwili znów się kpiącą uśmiechnoł i zaczoł swój dzienny rytułał czyli gwałcenie mnie. Jednak dziś nie miałam siły. Moja siła się skończyła. Zaczełam się rzucać, i prawie od razu pożałowałam. Uderzył mnie kilka razy i zaczoł krzyczeć, jednak to mnie niezniechęciło tylko podsyciło wolę walki. Szkoda że tylko na chwilę. Gdy ze mną skończył nie mogłam się ruszać. Leżałam na ziemi strasznie pobita i zgwałcona, a na dole było słychać śmiechy mojej matki i Toma. Ledwo wstałam, prawie się przewróciłam ale nie poddałam się. Właśnie tak teraz znajduję się pod ścianą w ciemnym zaułku wypłakując swoje brązowe oczy. 

Chwiejnym krokiem wstałam i ruszyłam chodnikiem, obojętna na otoczenie. Po jakimś czasie zaczeło padać. Nie nie padało, lało z nieba jak z cebra. Chyba pogoda jest w moim nastroju. Powoli szłam czując na sobie krople zimnego deszczu. Na ulicach były pustki. Co się dziwić przecier jest noc, kto normalny chodzi o tej porze na dworze w dodatku w taką ulewą. No właśnie nikt, chyba że świerzo zgwałcona i pobita dziewczyna czyli ja. Szłam przed siebie nie patrząc w tył. Nie skapnełam się nawet że znalazłam się na ziemi, gdy na kogoś wpadłam.

-Przepraszam, nie zauwarzyłam cię- powiedziałam cicho zachrypniętym głosem od płaczu i najszybciej jak się dało wstałam i chciałam odejść lecz osoba na którą wpadłam złapała mnie za nadgarstek i odwróciła w swoją stronę. Spuściłam głowę na dół i przyglądałam się swoim ponieszczonym trampką.

-Co taka śliczna dziewczyna robi w środku nocy, w deszczu na dworze? - spytał ciężki bryton. Wzdrygnełam się lekko, gdy usłyszałam jaką moc ma ten głos. Stałam tam cicho nic nie odpowiadając. Delikatnie chwycił mój bodbrudek i podniósł go do góry. Niepewnie i ze strachem wypisanym na twarzy uniosłam wzrok i spojrzałam na niego.

-O boże! Co ci się stało?! - usłyszałam inny głos. Trochę bardziej piskliwy ale ciąglę męski. Zażenowana chciałam spuścić głowę ale slina rękę mi nie pozwoliła. 

-Kto ci to zrobił?- spytał pierwszy głos chłopaka który mnie teraz trzymał. Pokręciłam lekko głową. Chłopak westchnoł ciężko i znowu spróbował.

-Pomożemy ci. Tylko musisz nam powiedzieć

-Nawet mnie nie znacie, a ja nie znam was- wydobyłam z siebie ciche zdanie, a może stwierdzienie,  ale cud że się odezwałam

-Ale chcemy ci pomóc- dopowiedział i poparł jeszcze inny głos. Ciągle stałam cicho. 

-To powiedz jak się nazywasz

-Emma- mruknełam cicho. Ten się lekko uśmiechnoł

-Ja jestem Sam , to jest Calum- pokazał na chłopaka z ciemną karnacją i czarnymi jak smoła włosami. Wyglądał trochę jak azjata ale nie wiem - to Ashton, ale mów na niego Ash - spojrzałam na chłopaka, wysoki blondyn, chyba czekoladowe oczy - to Luke- blondyn z kolczykiem w wardze i oczami niebieskimi jak ocean- a to jest Michael- jemu najdłużej się przyglądałam, miał niebieskie włosy z czerwonymi pasemkami, wysoki, nie mogłam dostrzec koloru oczy przez grzywkę chłopaka. 

Uśmiechnełam się do nich nie pewnie i wyszeptałam ciche "Hej"

-Siema! - krzyknoł chyba Michael i się na mnie rzucił, mocno przytulając. Stałam tam zszokowana tym nagłym gestem, bo przecierz czy to normalne? Przed chwilą mnie poznał, a już przytula.

-Jestem Michael, ale mów mi Mikey- powiedział uśmiechnięty- albo Miki, jak Myszka Miki - dodał. Uśmiechenłam się lekko do niego.

-Stary odsuń się od niej. Nie widzisz, że się boi?- wytknoł mu blondyn z kolczykiem, Luke jak się nie mylę

-Nie boję się- powiedziałam hardo

-No widzisz? Nie jestem taki straszny- wytknoł mu język

-Dobra, dobra- przerwał im Sam- skoro już się znamy, to opowiedz nam co ci się stało?- zwrócił się do mnie

-Chce się wam tego słuchać?- spytałam z nadzieją że odpuszczą

-Jasne, że tak! Taka śliczna dziewczyna jak ty nie powinna być traktowana jak do teraz- powiedział Ashton - powinnaś była być uśmiechnięta, i kąpana w kwiatach - dodał z uśmiechem. Zarumieniłam się na jego słowa, a on się zaśmiał razem z chłopakami.

-Muszę? - jęknełam cicho, wiedząc że przegrałam

-Tak musisz- odparł pewnie Calum, który do teraz siedział cicho

-Okej - szepnełam niepewnie

-Idziemy- zarządził Sam i objoł mnie ramieniem. Stałam tam zdezoriętowana

-Gdzie? - spytałam zdziwiona

-Jak to gdzie? Chcesz z nami rozmawiać na środku chodnika, w deszczu? - powiedział sakrastycznie Sam

-No nie ale... 

-NIe ma ale idziemy do naszego domu, tam damy ci coś do przebrania i pogadamy- przerwał mi Mikey a wszyscy mu przytakneli. Niepewna zgodziłam się szłam obok Sama czasami spoglądając na resztę chłopaków. 

-Jeszcze 5 minut - szepnoł mi do ucha chłopak widząc moje zmęczenie.

Tak jak powiedział po określonym czasie znaleźliśmy się przed wielkim domem, nie nie domem to była willa. Nie przesadzam. Dom biały, do drzwi prowadziła wąska ścieszka z kamyszków, na około domu były posadzone choinki, może tuje nie wiem nie znam się na drzewach. Wielki garaż z boku domu rzucał się w oczy.

Powoli podążyliśmy tą ściażką do domu. Luke wyciągnoł klucz z tylniej kieszenie i otworzył drzwi do pałacu. Niepewnie weszłam do środka i stanełam w szkou na wygląd wnętrza. Wszytko wyglądało jak po królewsku. Ściany były jasne, z złotymi zdobieniami, meble pewnie z wyższej rangi. 

Poczułam lekkie pchnięcie w plecy. Odwróciłam się i zobaczyłam Michaela który wskazyje mi drogę do salonu. Podążyłam za resztą przyglądając się każdemu detalowi domu. Salon był tak samo niesamowity jak hol. Na środku pomieszczenia stała duża, czarna kanapa, przed nią był tego samego kolory stolik. Na ścianie wisiał telewizor, pod nim była komoda prawdopodobnie z filmami lub czymś takim i wierza z głośnikami. Ściany były koloru biało czarnego, wszytko pasuje do siebie jak ulał. Widać było schody prowadzące na górę, i drzwi chyba do kuchni. 

-Czekaj dam ci coś do przebrania okey?- spytał mnie Luke. Pokiwałam tylko głową nie mogąc nic z siebie wydusić. Ashton poszedł zrobić nam herbatę a reszta siedziała na kanapie przyglądając się mi. Nie powiem ale było to strasznie krępujące. Po chwili do pokoju wpadł Luke z białą koszulką z czaszką, bokserkami i spodenkami koszykarskimi. Podał mi ubrania i zaprowadził do łazienki.

-Weź prysznic i się przebierz. - powiedział do mnie - w szafce masz czyste ręczniki, na półce masz szmpon i jakiś żel, hmmm gąbka leży na umywalce. To chyba wszystko. Jak skończysz to wołaj - dokończył i wyszedł z pomieszczenia. Łazienka również była w ciemnych kolorach co dodawało takiego nastroju.

Nie przyglądając się dokłądnie, zrzuciłam z siebie swoje ubrania i weszłam pod
 prysznic. Puściłam wodę i rozkoszowałam się ciepłem jakie dawała. Po 10 minutach wziełam żel i umyłam całe ciało, to samo zrobiłam z włosami. Spłukałam pianę i wyszłam owijając się ręcznikiem. Szybko wytarłam się bo zaczeło robić mi się zimno. Ubrałam ciuchy przyszykowane przez Luka i powoli wyszłam z łazienki poprzednio gasząc światło. Poszłam do salonu gdzie panowała napięta cisza. Wziełam głęboki oddech i weszłam do pomieszczenia....

 Spieprzyłam... Pisałam na telefonie może dlatego ale wiem że spieprzyłam. Postaram się żeby następny był lepszy xx

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 10

Pov Emma
Kolejny raz tarzałam się ze śmiechu na podłodze w salonie. Od kilkunastu godzin razem z Niallem zadajemy pytanie sobie nawzajem i świetnie się przy tym bawimy. Od długiego czasu nie należę do świata trzeźwych. Blondyn znajduje się w podobnej sytuacji. Kilka piw, trochę marihuany i wina robi swoje. Na początku chciałam tylko pogadać i zapomnieć o wczorajszym, ale nie myślałam że będę tak świetnie się bawić w towarzystwie Horana. Dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy na jego temat on o mnie też ale nie zagłębiałam się w sprawy osobiste i z przeszłości. Nie byłam i nie jestem na to gotowa, przynajmniej teraz.

-Najmniej przyjemna albo najdziwniejsza przygoda z sexem- powiedział z chytrym uśmieszkiem Niall. Musiałam się trochę zastanowić. Bądź co bądź ale trochę tego było. Spojrzałam na blondyna który przyglądał się mojej reakcji na te pytanie. Pewnie sądził że się zarumienię albo coś takiego. Ale dla mnie takie pytania są dość normalne. No może bardziej normalne niż mogły być. Nie jednokrotnie gadałam z chłopakami na ten temat więc jestem przyzwyczajona.
-No dalej...- ponaglił mnie
-Okey hmm chyba najgorsze było to jak prawie pieprzyłam się z takim jednym i chwilę przed jak mieliśmy zacząć on stwierdził że chyba go nie pociągami i że woli chłopców- powiedziałam z cichym westchnięciem.
Gdy Niall to usłyszał zaczął się histerycznie śmiać. Cała kanapa drżała pod wpływami jego salw śmiechu. Aż po chwili zleciał z mebla na podłogę. Próbowałam utrzymywać powagę ale po chwili nie mogłam już wytrzymać i dołączyłam do niego. Gdy się już trochę uspokoiłam wzięłam kilka głębokich wdechów żeby przestać chichotać. Blondyn chwilę po mnie siedział na kanapie obok mnie.
-Twoja kolej... Te same pytanie
-Hmm to było dwa lata temu jak na imprezie taka jedna Jennifer chciała zrobić mi laskę i chyba robiła to po raz pierwszy bo na początku prawie się nie udusiła i na dodatek jeszcze mnie ugryzła -powiedział i pokręcił głową z niesmakiem.
Ja wybuchłam nie pohamowanym śmiechem. Nawet może nie z jego opowieści tylko z wyrazu twarzy gdy to mówił.
Gdy się uspokoiłam co z trudem mi się udało..  Niall wziął dużego łyka wódki i wziąłby drugiego gdybym mu nie wzięła butelki.
-Nie jesteś sam- oburzyłam się gdy chłopak chciał z powrotem alkohol. Blondyn prychnął i spojrzał sceptycznie na mnie. Uśmiechnęłam się kpiąco i upiłam duży łyk przez cały czas patrząc mu w oczy. Czym jeszcze bardziej go wkurzyłam szybko wyrwał mi naczynie i sam dokończył pić trunek.
Ciągle mu się przyglądałam... Nie mam pojęcia czy to przez alkohol czy wcześniej tego nie zauważałam ale on naprawdę jest przystojny i pociągający.
Blond włosy roztrzepane na głowie i opadające na czoło. Niebieskie jak ocean oczy, teraz zamglone przez alkohol z zainteresowaniem przyglądały się pustej butelce którą trzyma. Ciemna koszulka idealnie opinająca jego nie najmniejsze mięśnie. Nie zdziwiłabym się gdyby chodził na siłownie. Takiego ciała się nie dostaję od tak. Ciekawe jaki jest w łóżku...
Naprawdę muszę być piana skoro myślę o nim w TEN sposób. Moje przemyślenia przerwał dzwonek mojego telefonu. Już sięgałam po niego ręką ale śmignął mi przed nosem. Zdezoriętowana spojrzałam na chłopaka obok. Na jego twarzy widniał dumny siebie uśmieszek a w prawej ręce trzymał moją komórkę. Chciałam wziąć mu swoją własność ale podniósł rękę do góry, a że ja jestem dość niska nie mogłam dosięgnąć urządzenia.
Uśmiechnęłam się do niego szelmowsko i skoczyłam na niego. Chłopak nie spodziewał się tego dlatego też spadł z kanapy. Szybkim ruchem zabrałam mu telefon i odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
-Halo? Kto mówi? - wyjąkałam przez śmiech bo blondyn przewrócił nas tak że ja byłam pod nim i zaczął mnie łaskotać .
-Emma?!? Gdzie ty do cholery jesteś?!? - usłyszałam krzyk przy uchu. Skrzywiłam się i odsunęłam trochę telefon.
-Umm jestem bezpieczna...
-Bezpieczna?! Od ponad 40 godzin nie możemy się do ciebie dodzwonić!!
-Jeju Ashton nic mi nie jest. Jestem u kolegi- zachichotałam gdy dostałam kolejną dawkę łaskotek
-Jesteś piana?
-Jaaa?? Jasne że nie- powiedziałam zduszonym głosem
-Znowu się upiłaś?!
-Nie upiłam się więc nie jestem piana... Zluzuj gacie Ash bo chyba cię uciskają
-Emma!!
-Słucham?
-Weź nie pieprz!!
-Nie pieprze
-Jeszcze - zaśmiał się Horan
-Kto tam jeszcze jest?
-Mówiłam że kolega
-Dobra... Nie wkurwiaj mnie już. Mam nadzieję że jutro wrócisz
-Jasne jak słońce
-Aktualnie nie ma słońca
-Wiesz o co mi chodzi
-Taaa wiem wiem
-Noo więc....
-Więc mam nadzieję że to był ostatni taki wybryk
-Haha serio w to wierzysz?
-Poprosić zawsze można, dobra spadam bądź grzeczna
-Tsaa spoko bye
-paa- rozłączyłam się i rzuciłam telefon na kanapę
-Rozumiem że śpisz u mnie? - spytał z szelmowskim uśmiechem Niall
-Taa zostaje
-Nawet nie pytasz się o zgodę - spytał zdziwiony
-I tak wiem że mi pozwolisz więc po co mam pytać
-Jaka ty pewna siebie, a gdybym ci nie pozwolił to co byś zrobiła?
-Jak to co? Nie posłuchałabym albo wyjebałabym cię za drzwi
-Jaka milusia- powiedział pod nosem
-Takie życie, a teraz jakbyś mógł zejdź ze mnie... Lekki to ty nie jesteś
-Sugerujesz że jestem gruby?
-Phii jasne że nie...
-Taa mów sobie co chcesz ale i tak nie zejdę- powiedział z pewnym siebie uśmieszkiem
-Założymy się ?
-Chcesz przegrać?
-Nachyl się do mnie..- poleciłam mu. Siedział chwile zdezoriętowany ale po sekundzie zrobił jak powiedziałam. Kazałam mu przymknąć oczy, On pewnie domyślając się że chce go pocałować uśmiechnął się i ułożył dziubek z ust. Szybkim ruchem przewróciłam nas tak że teraz ja siedziałam na nim. Nachyliłam się do jego ucha za nim zdążył otworzyć oczy albo coś powiedzieć. Przegryzłam jego płatek ucha i wyszeptałam.
-Ja nigdy nie przegrywam- szybko z niego zeszłam i wskoczyłam na kanapę. Niall leżał chwilę na ziemi nie wiedząc co się dzieje. Zaczełąm się śmiać z jego smutnej miny. Po chwili na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech, albo uśmieszek jak kto woli. Spojrzał na mnie a ja już przeczuwałam kłopoty. Błyskawicznie przeskoczyłam przez oparcie kanapy i popędziłam po schodach na górę poszukując jakieś kryjówki przed blondynem. Chłopak jak na zawołanie znalazł się za mną. Ledwo umknęłam jego zwinnym ręką i wbiegłam do jego (jak mi się wydaję sypialni). Nie zdążyłam się nawet rozejrzeć po pokoju bo wylabowałam na miękkim łóżku przygnieciona przez Horana. Na jego twarzy znowu widniał ten durnowaty uśmiech, Czasami zastanawiam się czy on nie ma jakiś trików nerwowych albo skurczu twarzy. Gdyby się jeszcze tak jakoś szczerze usmiechnoł albo coś ale nie.
Próbowałam go zrzucić ale przpioł moje nadgarstki do pościeli. Zaczęłam kopać go nagami ale przewidział to i usiadł na moich biodrach nogami blokując moje.
-I co teraz zrobisz kotku? - szepnął mi to ucha głupkowato się szczerząc. Chciałam się jakoś wyrwać ale on mi to uniemożliwił. Sapnęłam pokonana.
-A ty? Co teraz zrobisz? - powiedziałam prowokacyjnie
-Nie chcesz wiedzieć co chcę z tobą robić. A zwłaszcza w tej pozycji- przełknęłam głośno ślinę, nie wiedząc co odpowiedzieć. Pierwszy raz zabrakło mi słów. Na poważnie.
-Co? Myszka języczek zjadła? - zapytał z lekką kpiną słyszalną w jego głosie. Odchrząknęłam teatralnie.
-Nie, nie odgryzła ale uważałabym na twoim miejscy żeby czegoś innego ci nie zjadła
-Jestem strasznie ciekawy co masz na myśli
-To co masz na dole, albo po zastanowieniu stwierdzam że ty chyba nic tam nie masz
-Wątpisz w moją męskość
-Hmm tak
-Zobaczymy gdy będziesz krzyczeć moje imię jak dojdziesz
-Śnisz
-W moich snach robimy już drugą rundkę
-Dupek!
-Za to jaki sexowny
-Dobra złaź ze mnie
-Nie... wygodnie mi tak
-A mnie nie
-Zresztą musi cię spotkać kara za to co zrobiłaś w salonie
-Ciekawe co zrobisz
-A to... - powiedział i zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam się śmiać tak głośno że pewnie na całej dzielnicy mnie słychać. Łaskotki to mój słaby punkt. Od dziecka praktycznie wszędzie je miałam ale najbardziej na brzuchu. Nie wiem skąd on to wie a może się domyślił. Naprawdę nie mam pojęcia
-Prz..eee...pras....zaamm przee..stań
-Marzenia kochana- gdy po minucie a dla mnie godzinie przestał zauważyłam że jego głowa jest strasznie blisko mojej. Nasze usta dzieliły może z trzy, cztery centymetry. On chyba też to zauwarzył bo jego spojrzenie skierowało się na moje wargi. Z nerwów przegryzłam usta.
-Nie rób tak- szepnął ciągle się im przyglądają
-Czemu? - opowiedziałam tym samym tonem
-Bo....- spojrzał mi w oczy- przez to chcę pocałować cię jeszcze bardziej niż zwykle
-To zrób to- dłużej nie musiałam czekać. W sekundzie jego usta zderzyły się z moimi. Na początku brutalnie i mocno ale po chwili leniwie... smakując siebie nawzajem. Wplątałam swoje palce w jego miękkie włosy. Pociągnęłam lekko końcówki on w zamian cicho jęknął mi w usta. Uśmiechnęłam się przez pocałunek z satysfakcją. Lekko przygryzł moją wargę, nie mogłam powstrzymać cichego mruknięcia. Jego ręce skierowały się po mojej szyi przez obojczyk i ramiona do tali i tam się zatrzymały. Przyciągnełam go jeszcze bliżej choć wydaje się to nie możliwe. Nie wiem ile to trwało ale zdecydowanie za krótko. Gdy przerwaliśmy bo zabrakło nam powietrza lekko otworzyłam oczy i zobaczyłam że on też powoli je uchyla. Uśmiechnął się do mnie lekko co prawie od razu odwzajemniłam. Cmoknął mnie jeszcze raz szybko w usta i położył się obok mnie.
-Dobranoc- powiedziałam i obruciłam się do niego plecami
-Dobranoc- szepnął i przytulił się do mnie. Uśmiechnęłam się lekko do siebie i ze spokojem oddałam się w ręce Morfeusza.


Hej hej... Strasznieee przepraszam za brak rozdziału w poprzednim tygodniu
miałam masę pracy, szkoła itd... Wiem marna wymówka ale nie miałam jak się
wyrobić. Mam nadziję że nie jesteście AŻ tak bardzo źli. xx


sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 9

Pov Niall

Obudziły mnie krzyki. Wystraszony szybko wyskoczyłem z łóżka dopóki nie zobaczyłem rzucającej się na łóżku Emmy. Od razu do niej podszedłem i próbowałem obudzić, Niestety moje działania na nic się nie zdały. Nie poszło jej obudzić. Zrobiłem pierwsze co przyszło mi do głowy przytuliłem ją i zacząłem szeptać pocieszające słowa do ucha. Po kilku minutach uspokoiła się i znowu spokojnie spała. Chciałem ją położyć ale ona nie chciała mnie puścić. Nie mając wyboru położyłem się a ona była we mnie wtulona jak w pluszaka. Nie powiem że mi się to nie podobało bo bym skłamał. Chwilę jeszcze odczekałem czy na pewno wszystko w porządku i powoli odpłynąłem.

***

Obudziłem się około 8. Jak na mnie to strasznie wcześnie. Od razu po otworzeniu oczu spojrzałem na dziewczynę leżącą na mojej piersi. Na jej twarzy wciąż były widoczne smugi po wczorajszych łzach. Makijaż rozmazany, a włosy poplątane w kompletnym nieładzie.
Mimo to ciągle wyglądała ślicznie. Pełne, malinowe usta były lekko uchylone i widniał na nich mały uśmiech. Pewnie śniło się jej coś przyjemnego. Przyglądałem się jej przez chwilę. Gdybym ją teraz poznał lub zobaczył to nigdy bym nie uwierzył, że należy do jednego z najgrożniejszych gangów w mieście a nawet stanach. Teraz wygląda cholernie słodko i niewinnie. 
Niedopowiedzieniem byłoby nazwanie jej tylko ładną. Choć strasznie mnie wkurza i irytuje nie zasłurzyła na takie sytuacje jaka... wczoraj ją spotkała. Nie mogę sobie wyobrazić że, gdyby chłopcy wczoraj mnie nie wkurzyli i nie wyszedłbym na dwór żeby ochłonąć to ona zastałaby zgwałcona. 
Na przypomnienie wczorajszej sytuacji zapłonęła we mnie złość. 
Słabo mi się zrobiło gdy zobaczyłem ją w samym staniku, całą zapłakaną i przypartą do ściany. Wydawało się jakby nie kontaktowała. To przerażało mnie najbardziej, była obojętna. Niby prosiła żeby przestali, ale jej oczy nie miały strachu., były... puste.
Tak to dobre określenie. Nie miały w sobie życia. Otrząsnąłem się z zamyślenia i przeskanowałem cały pokój. Wszystko na swoim miejscu. Gdy miałem wstać nie mogłem się powstrzymać i delikatnie opuszkami palców przejechałem po policzku dziewczyny. Zdziwiłem się gdy zareagowała na dotyk. Lekko zmarszyczła nos i mruknęła coś niezrozumiałego. Zachichotałem i wyszłem z łóżka. Założyłem spodnie od dresu i skierowałem się w stronę drzwi. Ostatni raz spojrzałem na brunetkę, uśmiech sam mi się wkradł na usta gdy zobaczyłem jak się tuli do poduszki. 
Zeszłem na dół do kuchni. Co by tu zrobić na śniadanie? Włonczyłem radio i zacząłem przyrządzać naleśniki. Co jak co ale kucharzem to ja jestem dobrym. Szybko zrobiłem masę i nalałem oliwę na patelnię. Po 15 minutach jedzenie było gotowe. Gdy wszystko rozłorzyłęm na stole zobaczyłem że czegoś brakuje. Szybko wziąłem się za robienie ciepłego kakałka. Gdy miałem wsypywać proszek do kubków to po schodach pojawiła się drobna sylwetka dziewczyny.

Pov Emma

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Nie pamiętam żebym wczoraj coś piła albo brała więc nie mam pojęcia dlaczego. Po chwili w mojej głowie odtworzyły się obrazy z wczorajszego zdarzenie. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę że nie jestem w swoim pokoju a na pewno już nie w domu. Może im się udało mnie.. zgwałcić? Ale nic mnie nie boli. Oprócz głowy czuję się wypoczęta. 
Dotknęłam dłonią twarzy i zdałam sobie sprawę że jest cała we łzach. Opadłam na poduszki i próbowałam sobie coś przypomnieć... cokolwiek. 
Jak przez mgłę pamiętam dalsze wydarzenie. Gdy tak leżałam przed oczami pojawił mi się obraz blondyna. To on mnie uratował. Próbowałam przypomnieć sobie więcej szczegółów. To był.. Niall. On mnie uratował. Nie wierze sam pieprzony Niall Horan pomógł mi, dzięki niemu nie zostałam zgwałcona. 
Usłyszałam muzykę dochodzącą z dołu. Niepewnie zeszłam z łóżka naciągnełam szybko swoje ubrania i ruszyłam w stronę schodów. Powoli schodziłam po stopniach. W kuchni zobaczyłam blondyna robiącego śniadanie. Nie mam pojęcia co robić, więc stałam i się na niego patrzyłam. Pierwszy raz  w życiu nie wiem co powiedzieć czy zrobić. Chłopak ocknął się i lekko się do mnie uśmiechnął. Ja nie odwzajemniłam jego gestu.
-Widzę że już wstałaś, zrobiłem śniadanie.
-Co ja tu robię? - Niall przestał się uśmiechać i spoważniał.
-Najpierw zjedz, na pewno jesteś głodna- jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu a blondyn uśmiechnął się z satysfakcją. Wolnym krokiem podeszłam do stołu i niepewnie spojrzałam na wolne miejsce przy nim. Wybrałam najdalej znajdujące się od blondyna. Usiadłam na krześle i z lekką obawą przyglądałam się pachnącym naleśnikom.
-Jedz... Przecierz cie nie otruje- zachichotał.
-Ty... zachichotałęś?..- pytam z niedowierzaniem
-A co nie można?
-Nie poprostu, chłopacy nie chichoczą
-A to niby czemu?- spytał obruszony
-Bo to bardziej dla dziewczyn
-Pff... Mamy równouprawniwnie więc zamkij swoje piękne usteczka i zacznij jeść- prychnełam i spróbowałam jego naleśników. Nie przyznam tego na głos ale były przyszne. Rozpływały się w ustach. Po skończonym śniadaniu pomogłam mu posprzątać i poszliśmy do salonu.
-Więc... co wczoraj się wydarzyło - spytałam nie pewna czy chce usłyszeć odpowiedź
-Ymm jak by ci to powiedzieć
-Szybko i prosto
-Okey... no więc wczoraj wyszedłem na spacer i usłysząłem krzyki. Prawdopodobnie twoje, szybko tam pobiegłem i zobaczyłem że chcą cię zgwałcić, to szybko się nimi zajełem. Potem wziołem cię na ręcę nie znam twojego adresu więc przenocowałem cię u siebie.
-Hmm dobra rozumiem ale... czemu spałam w twoim łóżku i do tego z tobą?
-Ehm dlatego że w nocy zaczełaś krzyczeć przez sen i nie mogłem cię uspokoić. A gdy wreszcie to zrobiłaś to nie chciało mi się wstawać- wytumaczył.
-Ohh okey to może ja już pójdę- powiedziałam i zaczełam wstawać z kanapy na której siedziałam. Już miałam wychodzić z pokoju ale zatrzymał mnie głos blondyna.
-Nie możesz zostać? -spytał niepewnie. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. On chce żebym została? Gdy mója głowa zaczeła to sobie przyswajać, chłopak podszedł do mnie i spojrzał w oczu.
-Eee chcesz żebym została? -spytałam głupie. Niall się lekko uśmiechnoł i pokiwał głową
-Czemu?- ten tylko westchnoł
-Nudzi mi się, chłopaków nie ma w domu przez conajmniej dwa, trzy dni a ja sam w tym wieeelkim domu. Nie będę błagać żebyś została więc na to nie licz. Po prostu chcę cię lepiej poznać. -patrzyłam na niego jak na idiotę. Chwilę się nad tym zastanawiałam, przecież i tak nie mam nic innego do roboty, a poznanie chłopaka stojącego naprzeciwko mnie jest strasznie kuszącą propozycją. Uśmiechnełam się nieśmiało do niego, co niemal od razu odwzajemnił.
-Mogę zostać, ale bez dotykania- pogroziłam mu palcem przed nosem. On wybuchł śmiechem na moją poważną minę. Po chwili dołączyłam do niego. Horan poszedł do barku po wino i jakieś przekąski a ja usiadłam na kanapie i czekałam na niego. Po trzech minutach przyszedł obładwoany ciastkami, chipsami, popkornem i wieloma innymi słodyczami. Do picia wzioł trochę alkocholu i pepsi. Usiadł przedemną i się uśmiechnoł. To będzie długi i strasznie ciekawy dzień. Pomyślałam i odwzajemniłam uśmiech.





Hej, hej :) Rozdział nie powala, mam dużo nauki i nie mam kiedy pisać,
ale mam nadzieję że się wyrobię. Najwyżej zawale naukę, ale co tam. :) 
Więc jak mówiłam rozdzał taki sobie. Emma i Niall wreszcie rozmawiają
na spokojnie. Na razie to tyle. Do następnego xx